Piwa belgijskie w Lidlu, czyli wreszcie dobra oferta

Belgia logoDawno nie komentowałem oferty Browarni Lidla, bo i nie było nic ciekawego do skomentowania. Od 23 marca przez tydzień będą jednak dostępne belgijskie piwa, na dodatek całkiem ciekawe. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że swoimi fachowymi opisami okrasił je znowu ekspert piwny Marek Gogola.

Belgijskie piwa przez długi czas stanowiły dla mnie piwny Olimp. Tamtejsze mocne, ekstraktywne style górnej fermentacji oszałamiały bogactwem smaków i aromatów, nie tylko w przypadku uznanych trapistów, lecz również mniej znanych piw z setek tamtejszych browarów. Później pojawiła się piwna rewolucja i odkryłem ciekawsze, bardziej pasujące mi style, ale belgijskie piwowarstwo wciąż bardzo szanuję. W 2009 i 2010 miałem zresztą okazję spędzić w Belgii po tygodniu, zwiedzić parę browarów, spróbować wiele ciekawostek i, co najważniejsze, przywieźć z powrotem po pół bagażnika pełnych butelek. 🙂

Zerknijmy zatem, co ciekawego proponuje nam tym razem Lidl. I popatrzmy również, jak przenikliwym okiem ocenia to pan Gogola.

 1. Petrus Blond

Piwo górnej fermentacji o delikatnej goryczce.

Really? Blond/blonde to jeden z najpopularniejszych belgijskich stylów: jasne, stosunkowo mocne, a jednak orzeźwiające piwo górnej fermentacji, czasem doprawiane. Ma go w ofercie większość belgijskich browarów. Tymczasem ekspert ma do zaoferowania jedynie komunały, które nic nie mówią o stylu. Na dodatek wprowadzają w błąd, bo sporo blondów ma goryczkę silniejszą niż ta, do której przyzwyczajony jest przeciętny konsument koncernowych jasnych lagerów.
I bardzo się cieszę, że Lidl zdecydował się na piwa z browaru Petrus. Jego oferta jest rzetelna i smaczna. Co więcej, Petrus leżakował niektóre swoje produkty w drewnianych beczkach wtedy, gdy wielu polskich kraftowców jeszcze nie mogła legalnie kupić piwa. 🙂

Warto kupić? Nie jest arcydziełem, ale za tę cenę warto.

2. Petrus Dubbel Bruin

Ciemnomiedziane piwo górnej fermentacji z obfitą pianą i drobnym, musującym nagazowaniem.

„Ciemnomiedziane” to niepotrzebna poezja, wystarczyłoby „brązowe”. Informacje o górnej fermentacji i obfitej pianie zbędne, zajmują tylko miejsce, które można by wykorzystać na porządniejszy opis. I na koniec kwiatek, czyli „drobne, musujące nagazowanie”. Informacja totalnie zbędna, na dodatek kulejąca stylistycznie.

Brawa dla eksperta, udało mu się niemal nic nie napisać o bardzo fajnym stylu, jakim jest dubbel/double: ciemne, mocne piwo, pełne przyjemnych owocowych smaczków.

Warto kupić? Zdecydowanie tak!

 3. Corsendonk

Klasztorne, ciemne ALE charakteryzujące się aromatem palonego zboża i toffi.

Przede wszystkim minus za to, że piwo widnieje po prostu jako „Corsendonk”, bo pod tą marką produkowanych jest kilkanaście, za przeproszeniem, „wariantów” (określenie z korporacyjnego marketingu). Tu akurat mamy Corsendonk Pater, czyli również dubbel.

„Klasztorne”? Tak. „Ciemne”? Tak. Nie bardzo rozumiem kapitalizację „ale”. Jeśli lidlowy marketing chciał odróżnić to od spójnika, powinien raczej użyć kursywy, ale to drobiazg. Dziwi natomiast, że ekspert postanowił tak napisać, zamiast użyć swojego ulubionego określenia „piwo górnej fermentacji”.

I szkoda, że ekspert nie wie, iż w dubblu nuty palone są niewskazane. Mogą być czekoladowe, tostowe czy karmelowe, ale nie palone. Nuta toffi może się zdarzyć, ale litości, to tylko element szerszego bukietu. Jeśli pisze się o tym w materiałach promocyjnych, to sugeruje się chamskie piwo aromatyzowane rodem z browaru Jagiełło…

Warto kupić? Zdecydowanie tak!

4. Gulden Draak

Mocne belgijskie ALE z typowym dla tego stylu bukietem złożonym z nut owocowych, drożdżowych i alkoholowych.

Znowu kuriozalne „ALE”. Poza tym generalnie się zgadza, choć pisanie o nutach „drożdżowych” to strzelanie sobie w stopę, bo przeciętny konsument skojarzy to sobie z niezbyt przyjemnymi smaczkami, nie ma bowiem pojęcia, jakie bogactwo zapewniają w piwie belgijskie szczepy drożdży.

A samo piwo jest świetnym przykładem stylu belgian strong ale, na Ratebeer mającym ocenę ogólną i za zgodność ze stylem na poziomie 99%.

Warto kupić? Koniecznie! Za tę cenę to niesamowita gratka!

5 i 6. Piwo Gauloise lub Leute Bokbier

Mocne belgijskie ALE z typowym dla tego stylu bukietem złożonym z nut owocowych, drożdżowych i alkoholowych.

Nie wiem, czy to lenistwo eksperta kazało mu powtórzyć opis z poprzedniego piwa, czy też niedbały marketingowiec źle przekleił. Owszem, opis trochę  pasuje do obu piw, ale różnią się one od siebie.

Gauloise to również szeroka marka, tu konkretnie chodzi o Gauloise Ambrée/Amber. Jest to belgijskie bursztynowe ale, niemniej o standardowej mocy.

Natomiast przy Leute Bokbier Lidl zaprzepaścił szansę użycia słowa magnesu: koźlak. Przeciętny konsument piwa to słowo zna i zapewne kojarzy całkiem dobrze z piwem mocnym, ekstraktywnym, bogatym w smak. Owszem, nie jest to koźlak w znanym nam lepiej stylu niemieckim, tylko zbliżony do holenderskich koźlaków górnej fermentacji (a więc w zasadzie wspomniane w opisie eksperta mocne belgijskie ale), ale i tak nie wykorzystanie tego promocyjnie jest po prostu głupotą.

Warto kupić? Bardzo mnie dziwi pozycjonowanie cenowe. Piwa lepsze Lidl wycenił taniej. Leute Bokbier polecam. Gauloise Ambrée raczej mniej.

7. Piraat

Ciemnopomarańczowe, naturalnie mętne piwo o trwałej pianie i intensywnym bukiecie zapachowym.

Jedyna godna uwagi rzecz w tym opisie to zgodna z rzeczywistością wzmianka o kolorze. Większość prezentowanych w ofercie Lidla belgijskich piw jest mętna. Większość ma trwałą pianę. Wszystkie zaś mają intensywny bukiet zapachowy, bo to zasługa belgijskich drożdży.

Ekspert nie uznał natomiast za stosowne wspomnieć, że piwo (jak sugeruje nazwa) jest potrójnie chmielone: podczas gotowania dwukrotnie odmianami Saaz, Tetra i Aurora, po czym amerykańskim Cascade jako dry hop. Tak, wspominanie o tym wszystkim w lidlowej gazetce byłoby głupotą, ale część można było fajnie wykorzystać marketingowo. Czyżby ekspert nie znał specyfiki tej specjalnej odmiany Piraata? 🙂

Warto kupić? Oceny nie są aż tak dobre jak w przypadku Gulden Draaka, ale cena jest doskonała. Warto.

8. Corsendonk Summum

Klasztorne, ciemne ALE charakteryzujące się aromatem palonego zboża i toffi.

To przecież oczywiste, że piwo, które ma na etykiecie „goud” („złote”) oraz „blond” jest ciemne, prawda? 🙂 Znów mamy do czynienie z olewactwem albo głupotą, bo komuś nie chciało się stworzyć odpowiedniego opisu albo dobrze go przekleić.

To z kolei klasztorny tripel/triple: mocne, jasne piwo górnej fermentacji.

Warto kupić? Wybitne nie jest, w tym gronie chyba najgorsze. Za tę cenę można sobie na nie pozwolić, ale lepiej wybrać inne.

9. Petrus w zestawie

Nie rozumiem, dlaczego nie można było napisać „6-pak”, tylko zastosowano niepotrzebny anglicyzm.

Mamy tu zestaw zawierający sześć piw Petrus. Dwa z nich pojawiły się wyżej: BlondDubbel Bruin. Poza tym mamy jeszcze Oud Bruin (belgijskie brązowe piwo fermentacji spontanicznej leżakowane w dębowych beczkach, mocniejsze niż bardziej znane holenderskie oud bruin), Gouden Tripel (czyli po prostu tripel), Speciale (czyli belgijskie pale ale) oraz Aged Red (czyli Oud Bruin leżakowane z wiśniami).

Warto kupić? Absolutnie tak, nie ma co się zastanawiać! 🙂

 

Dotąd Lidl nie oszałamiał. Prezentował kiepskie piwa azjatyckie, znośne niemieckie, niezłe brytyjskie i przeciętne francuskie. Tym razem dostajemy jednak rzeczy autentycznie smaczne i udane, na dodatek większość z nich w doskonałych cenach. Czy oferta mogła być ciekawsza? Oczywiście. Niezrozumiały jest dla mnie brak witbierakrieka (klasycznego, bowiem Aged Red jest jednak inny), bo wprawdzie nie lubię takich stereotypów, ale rozsądny marketing potrafiłby je zareklamować jako piwa dla kobiet. Cieszę się jednak, że przeciętni piwosze będą mogli popróbować belgijskich specjałów, bo potrafią one otworzyć oczy na lepsze piwo. Brawo!

Natomiast ekspert jak zwykle pochwalił się swoja eksperckością, zaś lidlowy marketing pochwalił się wykonywaniem roboty na kolanie. Wstyd!

 

P.S.: Cały zestaw wygląda tak:

 


Spodobał Ci się tekst? Polub profil na Facebooku albo Twitterze, żeby być na bieżąco!

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

37 thoughts on “Piwa belgijskie w Lidlu, czyli wreszcie dobra oferta

  1. Łatwiej teraz będzie rozsadnie wydać 100 PLN a może 200 ale mnie akurat cieszy brak babskich kriekuf czy hipsterskich witbiruf

    • Mało piw jest lepszych niż witbier w upalny dzień. A porządny, nie dosładzany kriek na pewno nie jest babski. 🙂
      Generalnie się jednak zgadzam, oferta nie jest zbyt szeroka, ale za to dogłębna.

  2. Dzięki za wzmiankę o tych piwach, ale muszę ci napisać, że wku*** trochę jesteś. Przy odrobinie dobrej woli uwagi można wyrażać grzeczniej.

    • Dzięki za opinię, serio. A dlaczego tak się wyrażam? Dlatego, że od niemal roku Lidl korzysta z usług tego „eksperta” i nikomu tam nie przyjdzie do głowy, że facet opowiada bajki, a czasami nawet sprawia wrażenie, jakby nie znał opisywanych piw.

      • Mnie nawet nie chodzi o to, że jakiemuś gostkowi się obrywa. Tekst moim zdaniem przesycony uwagami do Lidla i autora opisów, a znalazłem się tutaj, żeby zapoznać się z opiniami o tych piwach. Niezbyt przyjemnie mi się to czyta.

        • Od początku moich tekstów o Lidlu, a parę ich już było, piszę nie tylko o piwach, ale i o otoczce promocyjnej. A że ta otoczka ma potężne braki, które nie są poprawiane, to uwag jest sporo. Ogólny wydźwięk na temat oferty belgijskiej jest jednak przecież pozytywny. I opinie o piwach są – choć może trochę za krótkie.

  3. Szkoda, że dopiero teraz dotarłem do tego bloga 🙂 Dziś byłem w Lidlu, nawet zastanawiałem się czy nie kupić tych piw, ale po tygodniu azjatyckim się zraziłem.

    Teraz jednak widzę, że trzeba było brać 🙂

  4. Nabijasz się z człowieka, ale sam nie napisałeś nic o tych piwach, kompletnie nic ! Pokaż sam jakim jesteś znawcą, zamiast hejtować. Wyśmiewać innych jest łatwo, ale napisać coś od siebie to już nie, prawda ? Opis w rodzaju „pełne przyjemnych owocowych smaczków” to dopiero konkret 🙂 Gościu, Ty się po prostu do niczego nie nadajesz ! Kończ wstydu oszczędź.

    • To mnie zraniłeś! Zraniłeś wręcz na wskroś! Idę się pociąć zardzewiałym kapslem od tyskiego. A nie, nie idę, bo nawet do tego się nie nadaję…
      Polecam umiejętność czytania ze zrozumieniem. W swoim lidlowym cyklu nie opisuję dogłębnie oferowanych piw, bo to nie jest moje zadanie. To zadanie lidlowego marketingu i ich eksperta od siedmiu boleści. A że oni z tegoż zadania od niemal roku wywiązują się fatalnie, to się wyśmiewam. Gdyby poprawili jakość opisów, chętnie bym ich chwalił. Nie jestem od głaskania po głowie i chwalenia, jeśli nie ma za co.

    • Dobre pytanie. Przyznaję, że nie zwróciłem na to uwagi.
      Ratebeer i Beer Advocate wyraźnie pokazują 7,5%. Strona browaru Du Bocq w ogóle nie wymienia Corsendonków.
      Sam jeszcze nie wypiłem lidlowego zakupu, ale widziałem już parę opinii, że to piwo jest wodniste. Czyżby do Lidla trafiła rozrzedzona wersja? Spróbuję to sprawdzić.

  5. Jako, że jestem mało obeznany w tym temacie, prośba o radę-które z tych piw nadają się do leżakowania? I czy w ogóle warto i coś na tym zyskają?

    • Do leżakowania nadaje się przede wszystkim piwa mocny i ciemny Gulden Draak. Zyska to, że nabierze lepszego balansu, smaki się ułożą, alkohol się schowa.
      Choć triple też są mocne, one zbyt wiele nie zyskają.

      Warto też dłużej potrzymać dwa piwa z „pudełka”, które już leżakowały w drewnianych beczkach – Oud Bruin i Aged Red.

      • Dzięki za radę dla nowicjusza w temacie. Dokładnie o tych piwach myślałem. A jak z koźlakiem i piraatem? Trzymać czy darować sobie i pić od razu?

        • Piraat raczej nie. Wprawdzie jest mocny i mógłby się bardziej ułożyć, ale jest też solidnie nachmielony i im dłużej będzie stać, tym słabiej to chmielenie będzie wyczuwalne. Szkoda by było.
          Koźlak i tak jest dobrze zbalansowany i nie jest na tyle mocny, by potrzebował leżakowania.

  6. Nie wiem za bardzo po co pisać o jakimś tam ekspercie Lidla. Koleś dostał hajs za firmowanie nazwiskiem paru zdań i tyle. Marketing.

    Co do piw, oceny mam zbliżone i warto trzymać się piw, a nie czepiać się jakichś tam kolesi. Ja wolę napić się piwa.

  7. Bardzo ciekawy blog, dzięki za opis piw – bardzo pomógł mi w sklepie bo opisy lidlowe rzeczywiście są słabe.
    Mam jedną prośbę – pisz mniej o lidlu i ekspercie a więcej (najlepiej: tylko) o samych piwach. podziel się swoją wiedzą i pasją, nie trać energii na lidla i eksperta.

  8. W okresie postu postanowiłem nie tykać żadnego alkoholu i nawet nie zauważyłem tych piw. Dziś kupiłem trzy różne ale niestety nie było już Gulden Draak i tego zestawu. Teraz mają być niemieckie więc zdążyłem choć trzy „belgi” kupić.

  9. Piwa z marketów i dyskontów
    Jest jedna zasada: piwa w np.Lidlu czy Biedronce są to partie wyprodukowane specjalnie dla nich i jest zdecydowana różnica między piwem z marketu a piwem „normalnym’ jako przykład podam piwo Kozel dostępne w marketach i nie tylko zrobione dla kompani piwowarskiej inna etykieta kapsel bez logo cena oczywiście niższa od org. Czeskiego.
    W myśl zasady chcecie mieć tanio zrobimy wam taniej
    Nie kupimy Mercedesa klasy S w cenie Daeewo Tico.

    • Tak się zdarza, choć nie robiłbym z tego zasady obowiązującej w 100%.
      Niska cena niekoniecznie musi wynikać z niższej jakości – działa tu efekt ogromnego zamówienia dla całej sieci, poza tym sieć kupuje od producentów bez pośrednictwa hurtowni.
      Sporo prawdy w Twoich słowach jednak jest…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *