Geezer z Browaru Kingpin, czyli kawa, dużo kawy

Rzadko ostatnio bywam na piwnych premierach. Nie mogłem sobie jednak odmówić premiery Geezera – espresso coffee stoutu z Browaru Kingpin. Spodziewałem się, że zastosowane ciekawe dodatki dadzą ciekawy efekt. Czy tak było?

W piwach z Browaru Kingpin najbardziej lubię to, że nie są oczywiste. Owszem, warzone przez nich dotąd style były już mniej lub bardziej wyeksploatowane – Black IPA, American Pale Ale i Pumpkin Ale – ale zawsze podkręcali je nietypowymi dodatkami, jak werbena, rokitnik, jaśmin czy wrzos. Nie są to rzeczy trudno dostępne, a jednak potrzeba pewnej specyficznej wyobraźni, aby zastosować je w konkretnym stylu.

Ciekawych rozwiązań spodziewałem się również po ich najnowszym dziecku – irlandzkim stoucie kawowym Geezerze. Nie rozczarowałem się, bo Kingpin dodał do niego słód wędzony torfem, słody pszeniczny i żytni, laktozę, wanilię burbońską oraz całą masę filiżanek espresso zaparzonego z kawy brazylijskiej odmiany Yellow Bourbon, a potem leżakował piwo na płatkach dębowych z beczki po whisky. Bardzo mnie ciekawił efekt, pomaszerowałem więc na premierę w warszawskiej Jednej Trzeciej, zwłaszcza że od bardzo dawna nie uczestniczyłem w żadnej warszawskiej premierze.

Jedna Trzecia jest niewielka. Ma to swoje złe i dobre strony – przy ciekawszych wydarzeniach szybko robi się ciasno, ale jednocześnie wszyscy obecni są na wyciągniecie ręki, łatwo znaleźć znajomych, panuje fajna atmosfera.

Docent z Minibrowary.pl przeprowadza wywiad z Kingpinem

Docent z Minibrowary.pl przeprowadza wywiad z Kingpinem

Ciasno i sympatycznie było również tym razem. Pojawiły się 3/4 Browaru Kingpin (1/4 złożyła choroba) i panowie ciekawie opowiedzieli o swym najnowszym dziele, o pomyśle na nie oraz zastosowanych składnikach.  Co ciekawe, mówił nie tylko kingpinowy piwowar Michał Kopik, który słynie z tego, że gawędzić umie i lubi, ale i Marek Kamiński. Było zwięźle, konkretnie i interesująco.

Browar Kingpin opowiada o Geezerze

Browar Kingpin opowiada o Geezerze

Premiera piwa zaplanowana była na 20.00 i do tego momentu trzeba było cierpliwie czekać, osładzając oczekiwanie Berserkerem lub Rocknrollą z Kingpina albo innymi piwami. Co ciekawe, wbrew prośbom Kingpina nowy stout można było wypić wcześniej w innych miejscach – przed wizytą w 1/3 wpadłem na moment do Kufli i Kapsli Żoliborz, gdzie lali go już przed 19.00. Szkoda, że właściciele niektórych lokali nie potrafią uszanować próśb browarów… Nie skusiłem się wówczas, wolałem poczekać do oficjalnej premiery.

Gdy nastąpiła, cieszyłem się, że zająłem wcześniej wygodne miejsce przy barze i mogłem szybko zamówić obie wersje Kingpina. Dlaczego obie? Bo oprócz standardowej można też było wypić ten stout po przepuszczeniu przez Randalla wypełnionego ziarnami tej samej kawy Yellow Bourbon. Nie mogłem przepuścić takiej okazji i przeprowadziłem degustację porównawczą, uzupełnioną porcją samej kawy, zaparzonej przez obecną na premierze ekipę palarni Apro-Trade.

Randall z kawą Yellow Bourbon

Randall z kawą Yellow Bourbon

Jaki więc jest Geezer? Oczywiście bardzo ciemny, niemal czarny. W wersji standardowej pachnie mocno wanilią, dobrze wyczuwalny jest też charakterystyczny zapach palonych kabli, wywołany słodem wędzonym przy użyciu torfu. Kawa nieprzesadzona, ułożona. Całość dobrze zbalansowana. Porcja z Randalla była oczywiście bardziej kawowa, ale przysłoniło to tylko wanilię (a i to nie do końca), wędzonka pozostała dobrze wyczuwalna.

2 x Geezer + kawa

2 x Geezer + kawa

W smaku Geezer jest gęsty, bardzo treściwy, z dobrze wyczuwalną wędzonka, bez słodyczy (laktoza służyła tylko pewnemu „zaokrągleniu” smaku), z lekką, pochodzącą z kawy kwaskowatością. Wanilia raczej schowana, ale to dobrze, bo zastosowana w nadmiarze potrafi zdominować piwo. W wersji z Randalla kawa znów dominuje, przysłania trochę wędzonkę i niemal zupełnie wanilię. Piwo nie staje się jednak nadmiernie kawowe, jego „kawowość” zostaje po prostu podbita.

Wyszło świetne, bardzo pijalne piwo. Liczba składników mogła trochę przerażać i przeobrazić się w przesadę, ale na szczęście tak się nie stało – całość jest dobrze dopasowana, ułożona i zbalansowana (balans to zresztą kluczowa sprawa w piwie dla Michała).

Samo espresso Yellow Bourbon było bardzo porządnie zaparzone, gęste, wyraźnie kwaskowate, ale w smaku raczej łagodne. Koneserem kawy jestem mniejszym niż chciałbym, ale ta odmiana na pewno do stoutu pasuje.

Pasowały też zaproponowane przekąski. Część była przygotowana przez restaurację Dwie Trzecie, czyli „większą (choć młodszą) siostrę” pubu. Reszta zaś przez kingpinowe żony 🙂  – Adela Ihnatowicz-Kopik, żona Michała, zrobiła intrygująco brzmiące kruche ciastka z boczkiem (sam ich nie jadłem, bom bezmięsny, ale wyniosłem jedno dla żony i stwierdziła, że jest trochę za słodkie, słodycz zanadto przykryła boczek), natomiast Sylwia, żona Marka Kamińskiego, przygotowała genialne, bardzo czekoladowe brownie.

A potem były już ciekawe rozmowy. Z Kingpinem – dowiedziałem się, że za jakiś czas czeka nas jeszcze stuningowana, bardziej podkręcona wersja Geezera. Z Artezanem – o nowym browarze, o wspólnym warzeniu z AleBrowarem. Oraz z wieloma innymi znajomymi. Dziękuję wszystkim, a szczególnie Kingpinowi za świetne piwo.


Spodobał Ci się tekst? Polub profil na Facebooku albo Twitterze, żeby być na bieżąco!

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

3 thoughts on “Geezer z Browaru Kingpin, czyli kawa, dużo kawy

  1. Kolejne piwo (zapewne smaczne) z dodatkiem kawy i kolejny raz czytam jaka to niezliczona ilosc swiezo zaparzonego espresso zostala dodana do piwa… Pytam zatem – ile konkretnie porcji espresso dodano do kazdego hektolitra piwa? Porcja espresso to ok 30ml. Chcecie mi powiedziec, ze barista caly dzien mielil kawe, ugniatal tamperem a potem zaparzal cisnieniowym ekspresem dziesiatki, setki, tysiace filizanek espresso? Nie lepiej po prostu napisac ze do piwa dodano wiadro swiezo parzonej kawy? Czy jesli mowa o kawie, to zawsze musi byc espresso? Mysle ze kazdy, kto kiedykolwiek samodzielnie przyrzadzil prawdziwe espresso przyzna mi chociaz odrobine racji. Pozdrawiam!

    • Nie jestem pewien, czy aż tyle razy o tym czytałeś, bo dotychczas większość piw z kawą była z dodatkiem ziaren – całych lub zmielonych.
      Kingpin celowo chciał użyć espresso, bo w formie niezaparzonej poszczególne odmiany kawy nie różnią się od siebie tak bardzo, jak po zaparzeniu.
      I z tego co wiem, to tak, kilkoro baristów pracowicie ugniatało kawę i zaparzało tysiące porcji. 🙂 Nie jestem w stanie zweryfikować prawdziwości słów chłopaków z Kingpina oraz zaparząjącej ekipy, ale Kingpin ma na tyle specyficzną filozofię dotyczącą nietypowych dodatków, że im wierzę.
      I owszem, przyrządzałem prawdziwe espresso i wiem, że to właśnie w takiej formie wydobywa się prawdziwy smak danej odmiany kawy.

    • Od początku 😉

      Na pewno na etykiecie nie napisalibyśmy czegoś czego w piwie nie było. Stąd uznaliśmy za stosowne nazwać piwo Irish Espresso Stout, od początku założeniem było dodanie kawy w postaci espresso. Od razu mogę również powiedzieć, że nasi przyjaciele z Brisman Crew trudzili się nad przygotowaniem 60 litrów espresso przez nie dzień a trzy dni. Gaca sugeruje, że wyszło między 2000 a 2400 porcji. I tak, każda porcja była ze świeżo zmielonej kawy, bezpośrednio przed przygotowaniem – ogółem 25kg kawy.

      W ramach ciekawostki dodam jeszcze, że kawa została wypalona w Apro-Trade na nasze konkretne zamówienie i od razu po odgazowaniu trafiła do Brismanów. Wszystko jest do sprawdzenia u Gacy/Brisman Crew. Zresztą Agnieszka „Rojes” Rojewska, która również brała udział w zaparzaniu dla nas kawy została Mistrzynią Polski Barista 2015 🙂

      Pozdrawiam,
      Michał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *