Porterówka, czyli piwo i coś mocniejszego w jednym

SONY DSCPorter bałtycki to piwo dużego kalibru, potężne, treściwe, ekstraktywne. No i bardzo mocne. Jednak piwo piwem, a czasami ma się ochotę na kieliszeczek czegoś mocniejszego. Można wzorem wielu rodaków łoić wódkę, ale co to za przyjemność. Można koniak czy whisky, ale można też samodzielnie zrobić mocny alkohol właśnie na bazie porteru – porterówkę! Nalewkę solidną, treściwą, pełną w smaki, a przy tym smakującą w dużej mierze właśnie jak porter, który jest jej podstawą.

Przepisów na porterówkę jest mnóstwo. W zasadzie każdy, kto ją częściej robi, ma ulubione proporcje i składniki. Ja przedstawię swoje, ale zaproponuję też warianty.

Co potrzeba?

składniki porterówki

składniki porterówki

Porter – to chyba oczywiste. Najlepiej pełnoekstraktowy, czyli 22°, bo portery 18°, nie mówiąc już o słabszych brytyjskich kuzynach, nie dadzą takiej pełni  i bogactwa smaku. Preferuję mój ukochany Porter Łódzki, ale inne 22 oczywiście też będą dobre. Warto pamiętać, że niektóre są słodsze, i odpowiednio zmniejszyć ilość pozostałych składników. Na 2 litry porterówki biorę 3 półlitrowe puszki (żałując, że to nie butelki…).

Spirytus. Czymś trzeba nadać mocy. Oczywiście spirytus solidny, 95%, a nie słabsza 60% wersja do nalewek, bo przy niej porterówka wyjdzie bardziej rozrzedzona (nie chodzi mi tu o mniejszą ilość alkoholu, lecz o dodatkową porcję wody). Potrzebna będzie 1 butelka 0,5 l. Przy tych proporcjach gotowa porterówka będzie miała ok. 30% alkoholu. Źródło pozyskania zależy wyłącznie od was. 🙂

Miód albo coś innego do dosłodzenia. Owszem, można zrobić wytrawną porterówkę i też jest ona ciekawa. Ja jednak traktuję ją mocno deserowo, a więc robię na słodko. Zwykle używam miodu gryczanego, który ma wyraźny, specyficzny smak, dobrze się komponujący z porterem. Jeśli chcecie, by trunek nie był aż tak wyrazisty, użyjcie np. łagodniejszego miodu lipowego. A jeśli chcecie pójść bardziej w ekstremum, weźcie miód spadziowy. Tylko litości, nie używajcie miodów chińskich ani sztucznych! Szkoda porterówki… Ile miodu? Ja daję słoik 375 ml. Można oczywiście mniej, można więcej.

Wiele przepisów proponuje sypanie zwykłego cukru, nawet w ilości 2 szklanek na moje proporcje alkoholi. Tak, będzie to słodkie, ale ta słodycz będzie tępa, nieciekawa, nie będzie się równała z miodem. Jeśli nie chcecie miodu, fajnie powinien wyjść brązowy cukier trzcinowy. A już genialny efekt powinien dać ciemny cukier trzcinowy Muscovado z dodatkiem melasy. Można też dodać trochę samej melasy.

Przyprawy, czyli punkt, w którym można sobie pozwolić na największą dowolność. Ostatnio dodałem następujące:

  • wanilia: Zalecam porządną wanilię w lasce. Cukier wanilinowy jest chemicznym syfem i lepiej trzymać się od niego z daleka. Czasami da się znaleźć cukier z prawdziwą wanilią, on jest w porządku (ale warto wtedy zmniejszyć ilość miodu/cukru). Można też kupić porządny ekstrakt waniliowy (dość drogi, bo to zdecydowanie coś innego niż chemiczne aromaty do ciast). Biorę 1 laskę.
  • cynamon: Lepszy jest w lasce. Proszek może być zwietrzały, a poza tym trzeba go filtrować. Wystarczy 1 laska, ale można oczywiście dać więcej.
  • goździki: Tu trudno o wariacje. Na 2 litry porterówki wziąłem 12 sztuk.
  • kardamon: Tu trochę mniej typowo, ale bardzo lubię tę przyprawę. Wyłuskałem ziarenka z 5 owoców.
  • ziele angielskie: Tu też trochę mniej typowo, ale ziele angielskie jest świetną przyprawą, raczej niedocenianą. Zwykle bezceremonialnie wrzuca się go do zupy, ma większe szczęście, jeśli trafi do marynaty, ale pełnię możliwości okazuje dopiero po roztarciu. Wziąłem 4 ziarenka. (I czekam, aż któryś z naszych rzemieślników użyje go w piwie. Pinta? Kingpin? Olimp?)
  • pieprz: Nie dla ostrości, ale dla aromatu. Wziąłem po 2 ziarenka białego, czerwonego, czarnego i zielonego.

Co można dać jeszcze? Tu granicą jest tylko wyobraźnia, ale lepiej nie dodawać 37 różnych przypraw, bo zleją się ze sobą. Warto jednak rozważyć lekką ostrość (z papryczek lub z imbiru), gałkę muszkatołową, skórki pomarańczowe lub cytrynowe, dla odważnych anyż gwiaździsty bądź lukrecję. Ciekawym pomysłem może być kolendra, kawa rozpuszczalna lub suszone śliwki. Można nawet pomyśleć o jakimś amerykańskim chmielu.

Jak zrobić?

Przelewamy portery do garnka i podgrzewamy je, żeby pozbyć się gazu. W międzyczasie dorzucamy miód/cukier i drobinki wygarnięte z laski wanilii. Resztę przypraw kruszymy i albo po prostu wrzucamy (tylko że później porterówkę trzeba będzie filtrować) albo posługujemy się jakiś woreczkiem, Ja robię zawiniątko z gazy i wieszam je na nitce.

woreczek z przyprawami

woreczek z przyprawami

Mieszamy porządnie, żeby rozpuścić miód/cukier. Nie dopuszczamy do zagotowania! Gdy portery się podgrzeją i stracą gaz, dolewamy do garnka spirytus. Następnie przelewamy całość. Można do mniejszych butelek, ale lepiej do czegoś większego. Sam wykorzystuję do tego celu dwulitrową butlę z porcelanką. Jest po jakimś Korebie, ale na szczęście dostałem ją pustą i nie musiałem opróżniać zawartości. 🙂 Jedno naczynie jest o tyle praktyczne, że pozwala wykorzystać w pełni użyte przyprawy – nie wyrzucam woreczka, lecz wpuszczam go na nitce do butli i przeprowadzam odpowiednik chmielenia na zimno.

To oczywiście dość prosta metoda. Można zadziałać bardziej fachowo i najpierw zalać przyprawy spirytusem, by do porterów dolać dopiero uzyskany macerat, ale nawet przy łatwiejszym sposobie uzyskamy doskonały rezultat.

Ile czekać?

SONY DSC

Porterówka wymaga niestety czasu, aby porter przegryzł się ze spirytusem i przyprawami. Na szczęście jest to mniej niż leżakowanie domowego porteru bałtyckiego, bo wystarczy miesiąc, ale oczywiście całość będzie lepsza na przykład po pół roku.

Smacznego i pamiętajcie, porterówka to cichy zabójca. Wchodzi gładko i przyjemnie, a potem już jakoś nie można wstać z kanapy. 🙂

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

2 thoughts on “Porterówka, czyli piwo i coś mocniejszego w jednym

  1. Na dobrą porterówkę trzeba poczekać, aż Browar Staropolski ze Zduńskiej Woli zacznie ważyć na nowo swojego PORTERA !!! LEpszego w życiu nie piłem. Mam nadzięje ze nowi właściciele zachowają smak i recepturę. Premiera jeszcze w tym roku.

    • Przyznam, że nieszczególnie za nim tęsknię. Miał 18 ekstraktu, a to dla mnie za mało na porterówkę. I był zbyt kwaskowaty od ciemnych słodów. To było niezłe piwo, ale bardziej ciemny koźlak niż porter.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *