Piwna lekcja stylu, czyli dystyngowany korzenny koźlak

Piwna lekcja stylu 4mKoncerny piwne nie przestają edukować w swoich artykułach sponsorowanych. Tym razem postanowili przekazać nam parę informacji o koźlaku vel bocku. Podejrzanie zresztą ciemnym, co widać na załączonym obrazku.

Podobnie jak opisywane w zeszłym tygodniu piwa pszeniczne, również koźlaki są całkiem nieźle znane w Polsce. Niemal wszędzie można znaleźć koźlaka z Browaru Amber, Grupa Żywiec ma swojego Bocka, pojawiają się też koźlaki z innych browarów (również wędzone).

Co ciekawego o tym stylu chcą nam powiedzieć koncerny?

Piwna lekcja stylu 4

  • Na zdjęciu piwo wygląda przepięknie i jest podane w ciekawym szkle, ale jest podejrzanie ciemne. Kolor pasuje raczej do koźlaka ciemnego (dunkel bocka vel dunkles bocka vel dunkler bocka). Zagadka się wyjaśnia, jeśli przyjrzeć się drugiej odsłonie innego koncernowego cyklu reklamowego – „Co Ty wiesz o piwie?”. Pełny skan zamieszczałem na fanpage’u, a tu wystarczy tylko fragment pokazujący, że państwu marketingostwu pozajączkowały się naczynia i na zdjęciu przy koźlaku widnieje… porter! Za tydzień przy porterze będzie koźlak. 😉

Piwna lekcja stylu 4plus

  • Poza tym dowiadujemy się, że koźlak jest „Gustowny i wysmakowany, o dystyngowanej prezencji. Dzięki niemieckim korzeniom pewnie stoi na nogach. czyste dostojeństwo„. Tak, porter w tym szkle istotnie jest gustowny, dystyngowany i dostojny. 🙂 Koźlak też chyba by był. Dobry koźlak rzeczywiście może być wysmakowany, jeśli rozumieć to przez porządne wykonanie. Niemieckie korzenie trochę mnie rozbiły, podobnie jak nogi, które koźlak rzekomo posiada… W skrócie: dużo grafomanii, troszkę sensu.
  • Smak ma być podobno „lekko słodkawy (choć nie słodki), korzenny, z nutą karmelu i owoców w tle„. Zgadza się niemal wszystko, poza tymi nieszczęsnymi korzeniami, bo ich na pewno tu nie powinno być. Chyba że to te niemieckie korzenie, dzięki którym pewnie stoi na nogach. 😉 A poważnie, to koncernowy marketing strzela sobie w stopę, sprawiając wrażenie, że koźlak to piwo aromatyzowane.
  • Kolor to „ciemny bursztyn przechodzący w brąz” – jak widać na załączonym obrazku. 😀 A poważnie, to owszem, tak powinien wyglądać zwykły koźlak. Podwójny będzie ciemniejszy, ciemny, rzecz jasna, jeszcze ciemniejszy, a majowy – jaśniutki, ale nie o nich tu mowa.
  • Piana ma być „trwała, kremowa„. Taka powinna być, ale to różnie bywa…
  • Serwuj „w temperaturze piwnicznej – od 12 do 14°C„. Niezwykłe, koncerny uznają w ogóle taką temperaturę? Brawo, też ją polecam do koźlaków.
  • Lubi szkło „o tulipanowym kształcie, na stopce„. Muszę przyznać, że sam najbardziej lubię pić koźlaki własnie w „tulipankach” albo w tzw. „snifterach” (czyli jakby dużych koniakówkach).
  • Pasuje do „wołowiny, wieprzowiny, salami, knedli, placków – także na słodko„. O dziwo, nawet niezły wybór.
  • Okazje: „ważna uroczystość rodzinna, wszelkie warte uczczenia wyjątkowe chwile„. Marketingowcy sugeruję okazje, do których raczej pasowałby szampan. Koźlak według mnie nadaje się do dłuższego posiedzenia przy książce, jest piwem dość degustacyjnym.
  • Możesz łączyć z: „muzyką symfoniczną, klasyczną prozą, filmem historycznym„. Znowu dość swobodna inwencja marketingowców, ale zaskakująco trafna.

Wyglądało na to, że już standardowo będę wklejał to samo podsumowanie, bo pasował jak ulał, ale tym razem jednak więcej mi się podobało, oto więc komentarz lekko zmodyfikowany.

Myślę, że sam pomysł z edukowaniem w ten sposób  jest niezły. Gorzej natomiast z wykonaniem. W tej „lekcji stylu” wciąż jest sporo radosnej twórczości, ale jest też znacznie więcej sensu niż w poprzednich odcinkach, nawet w dziale poświęconym łączeniu z potrawami. Wciąż idiotyczny błąd uważam to, że „artykuł” nie został uzupełniony o przykładowe marki, bo aż się o to prosi. Absolutnym niechlujstwem jest zamiana zdjęcia z porterem. I jeszcze uwaga techniczna, choć nie wiem, na ile odnosząca się do wydania papierowego tygodnika, bo ja robiłem zrzut ekranu z wersji cyfrowej. Otóż kiepskim pomysłem jest użycie białego tekstu na beżowym tle. Zlewa się za bardzo. Wyszło zatem średnio, ale z chęcią przyjrzę się kolejnym „piwnym lekcjom stylu”.

Czwarty odcinek serii wykonaniem i jakością trochę przewyższa wcześniejsze. Być może kolejne mnie jeszcze zaskoczą na plus?

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

4 thoughts on “Piwna lekcja stylu, czyli dystyngowany korzenny koźlak

  1. Mam wrażenie, że autor troszkę sam sobie zaprzeczaszw samym podsumowaniu artykułu – po komentarzach do poszczególnych akapitów widać, że większość informacji zgadza się z poglądami autora na styl i nie jest podana całkowicie „od czapy” jak to bywało w poprzednich opisach. Szkoda więc, że w podsumowaniu zabrakło stwierdzenia, że jednak jest nieco lepiej, niż w przypadku poprzednich opisów…

  2. Mnie osobiście przekonuje takie opisywanie różnych rodzajów piw, nawet jeśli mają być pochodzenia koncernowego. Choć jeszcze nie udało mi się trafić na smaczniejsze piwo koncernowe niż z mniejszych browarów.

    • Sam pomysł jest świetny, tylko powinien zostać przeprowadzony porządnie i z głową, a nie tak byle jak, jak w tym cyklu. Dziwi mnie to, bo koncerny mają rozbudowane działy marketingu, współpracują też z agencjami reklamowymi, nie powinno więc być problemu z przygotowaniem wartościowych materiałów.
      A naprawdę smaczne piwa z koncernów zdarzają się, choć niezwykle rzadko. Najciekawsze piłem chyba w Belgii, a u nas dobre rzeczy Grupa Żywiec wypuszcza z browaru w Cieszynie – porter i Grand Championy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *