Piwa niemieckie w Lidlu, czyli literatura niezbyt piękna

źródło: Lidl Polska

źródło: Lidl Polska

Miałem już nie komentować kwiecistej literatury, którą w swych piwnych opisach dla Browarni Lidla uprawia „ekspert piwny” Marek Gogola, ale przy okazji bogatej oferty piw niemieckich tak się rozpędził, że aż nie mogę się powstrzymać. Zapraszam do lektury, bo opisy są naprawdę rzadkiej urody.

Lidl tym razem naprawdę zaszalał, ponieważ w bieżącym tygodniu oferuje aż 27 różnych piw! Co to za piwa, czy są ciekawe i, przede wszystkim, jak je zachwala ekspert? Styl i interpunkcja oryginalne, jak zawsze.

I z góry uprzedzam – nie znajdziecie tu recenzji lidlowych piw. Będzie jedynie złośliwa jazda po ekspercie o wybujałej wyobraźni.

Piwa niemieckie 01

1. Krombacher Pils

Niemieckie piwo typu pils. Wyraźnie chmielowe z wytrawnym finiszem i żywicznym aromatem.

Nawet sporo w porządku. Niewątpliwie jest to niemiecki pils. Dla hopheadów zmanierowanych amerykańskimi chmielami goryczka będzie pewnie słaba, ale dla przeciętnego klienta sklepu nie powinno być źle. Gorzej z tym żywicznym aromatem, bo niemieckie odmiany chmielu raczej z takich nut nie słyną, w przeciwieństwie do amerykańskich. Przeciętny klient może uznać, że piwo aromatyzowano świerkową gałązką…

2. Paulaner Hefe-Weissbier Dunkel

Minus dla składacza materiału, który (zapewne z braku miejsca i inwencji) określił to piwo jako „Paulaner ciemne”, nie mając raczej pojęcia, że tak można by określić tylko Paulaner Original Münchner Dunkel

A teraz oddajmy głos ekspertowi:

Zdecydowana pełnia drożdżowa i aromat słodu pszenicznego oraz dojrzałych bananów.

Pan Marek w najwyższej formie! Wprawnie wbija od razu kilka samobójczych goli do lidlowej bramki! Dlaczego? Bo przeciętny klient nie połasi się na „drożdżową pełnię”, która będzie mu się kojarzyła z piwem niedobrym albo z bimbrem. Z kolei dojrzałe banany sugerują, że może chodzić o słodkie piwo aromatyzowane. Sensoryczne wyczuwanie „słodu pszenicznego” też jest frapujące. I tak, doskonale wiem, że banany i goździki to wyznaczniki weizenów. Trzeba to jednak ująć tak, żeby nie odstraszyć klienta.

Piwa niemieckie 02

3. Krombacher Dark

(tu jako Krombacher ciemne)

Piwo z gatunku Schwarzbier. Wyraźnie palone w smaku i aromacie.

Nie jest źle, bo ekspert nawet sprawnie podsumował styl.

4. Krombacher Weizen

Klasyczny niemeicki Weissbier. W zapachu goździkowy, bananowy oraz maślany.

Tak, weizeny mają nuty bananowe i goździkowe. Przy takim ujęciu klient może jednak znowu odnieść wrażenie, że dostaje piwo aromatyzowane. Dodatkowe punkty za wzmiankę o „maślaności” – taka nuta, nazywana diacetylem, w zdecydowanej większości stylów jest uważana za wadę, w nielicznych jest dopuszczalna w niewielkim stężeniu. I nie dotyczy to weizenów.

Piwa niemieckie 03

5. Paulaner Hefe-Weissbier Naturtrüb

(tu jako Paulaner pszeniczne, zapewne dla odróżnieniu od opisywanego wyżej „Paulanera ciemnego”)

Piwo pszeniczne typu Hefe-weissbier. Drożdżowe w aromacie. Bukiet biszkoptowy z nutą goździków.

Wydawać by się mogło, iż ktoś nazywający się piwnym ekspertem będzie wiedział, że aromat oraz bukiet piwa to jedno i to samo. Znowu mamy te nieszczęsne drożdże oraz goździki. Do tego równie nieszczęsne biszkopty. Już sobie wyobrażam przeciętnego Kowalskiego, jak uznaje, że nie będzie kupował piwa pachnącego jak ciastka. I tak, wiem, że w wielu stylach (choć nie w weizenach) nuty biszkoptowe są pożądane. Do klientów nie gada się jednak językiem sensoryków…

6. Jever Pilsener

To niemieckie piwo typu pilzner to propozycja dla prawdziwych piwoszy.

Urocze powtórzenie zaimka „to” w tak krótkim zdaniu. Poza tym opis nie mówi zupełnie nic. Bo niby kim ma być ten „prawdziwy piwosz” i dlaczego Jever jest akurat dla niego? Nie dowiemy się tego od eksperta.

Piwa niemieckie 04

7. DAB Export

Wielkie brawa dla składacza materiału! Nie przyszło mu do głowy, by sprawdzić, że DAB jest skrótem, a więc zapisujemy go wielkimi literami. A skoro nie przyszło, to umysł skwapliwie podpowiada na, że czytamy o piwie „Dąb jasne„.

Niemiecki Pils z wyraźnym, zielonym aromatem chmielu i lekką, słodową pełnią smaku.

Tak, w lasach można się czasami natknąć na takie magiczne grzybki, po których widzi się zapachy i słyszy smaki. Może to dzięki nim ekspert pisze o „zielonym aromacie chmielu”? Poza tym albo „pełnia”, albo „lekka”.

8. König Pilsener

To niemieckie piwo typu pilzner to propozycja dla prawdziwych piwoszy.

Eksperta chyba zmęczyły grzybki, bo powtarza mający zerową wartość merytoryczną opis z Jevera.

Piwa niemieckie 05

9. Erdinger Weissbier

Klasyczne niemieckie piwo typu Weissbier. Bukiet owocowy, piernikowy i maślany.

Wyrazy uznania dla sensorycznych zdolności eksperta, który w weissbierze znów wyczuł masło, a poza tym owoce i piernika. Osoby szukające piw z przyprawami, idealnych do zrobienia grzańca, będą zapewne mocno rozczarowane, gdy spróbują zwyczajnego, wodnistego weizena, którym jest Erdinger.

10. Erdinger Alkoholfrei

(tu jako Erdinger bezalkoholowe)

Bezalkoholowe niemieckie piwo jasne. Bukiet słodowo-jęczmienny.

Drogi Lidlu! Niniejszym informuję, że ekspert Marek Gogola nie powinien otrzymać wierszówki za ten opis. Dlaczego? Bo jest on jego wymysłem i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie jest to piwo jasne, ponieważ bezalkoholowy Erdinger jest tworzony z piwa pszenicznego. Bukiet może i jest słodowy, ale z jakiej racji jęczmienny?

Piwa niemieckie 06

11. Veltins Pilsener

Piwo typu pils. Pełne w smaku z wyraźną nutą kwiatów i świeżego chmielu.

Brawo za te kwiaty. Przeciętny Kowalski, szukający normalnego jasnego piwa, z pewnością sięgnie po coś, co będzie mu pachniało kwiatkami! Świeżego chmielu raczej się nie spodziewam, bo nie przypuszczam, aby taka masówka, jak Veltins, była chmielona na zimno…

Piwa niemieckie 07

12. Erdinger Dunkel

(tu jako dość kuriozalny Erdinger Dunkel ciemne, brawo!)

Pszeniczne piwo górnej fermentacji warzone z dodatkiem ciemnego słodu.

Teoretycznie wszystko się zgadza, ale czy ten opis do czegokolwiek zachęca?

13. Benediktiner Weissbier

Pszeniczno-jęczmienne piwo górnej fermentacji. Wyraźnie zbożowe i chlebowe w aromacie.

Ekspert wymyślił nową kategorię – piwa pszeniczno-jęczmienne. W odróżnieniu od „zwykłych” piw pszenicznych, które, jak wiadomo, jęczmienia nie mają w sobie nawet pół grama. Zbożowość i chlebowość ujdą, ale takie określenia nie powiedzą zbyt wiele przeciętnemu klientowi.

Piwa niemieckie 08

14. Köstritzer Schwarzbier

(tu jako Köstritzer ciemne)

Piwo dolnej fermentacji warzone z ciemnego słodu jęczmiennego.

Niby wszystko się zgadza, ale ten opis niemal nic nie mówi. Już ten wyżej, przy schwarzbierze z Krombachera, był lepszy.

15. Schwaben Bräu, Das Naturtrübe

(tu jako Das Naturtrübe naturalnie mętne)

Ekspertowi nie starczyło inwencji i nic nie napisał. A szkoda, bo choć samo piwo przeciętne, to jest w dość ciekawym stylu – kellerbier. Panie Marku, zabrakło wiedzy?

Piwa niemieckie 09

16. Schwaben Bräu, Das Schwarze

(tu jako Das Schwarze ciemne)

I tu znowu brak opisu tego przeciętnego raczej schwarzbiera.

17. Schwaben Bräu, Das Weizen

(tu jako Das Weizen pszeniczne)

Też brak opisu, acz piwo równie przeciętne.

Piwa niemieckie 10

18. Radeberger Pilsner

Klasyczny niemiecki pils. Barwa jasnozłota, perliste, orzeźwiające nagazowanie.

Ekspert w zasadzie napisał prawdę, ale styl i interpunkcja wymagają redakcji.

19. Warsteiner Premium

Jasne, lekkie i orzeźwiające piwo dolnej fermentacji.

Pierwsza część opisu to bardziej eleganckie określenie tego, że Warsteiner jest okrutnie wodnisty. Natomiast druga – o dolnej fermentacji – kompletnie niepotrzebna.

Piwa niemieckie 11

20. DAB Dark Beer

(tu jako Dab ciemne, a więc znowu Dąb)

Ciemne piwo dolnej fermentacji. Wyczuwalny aromat kawy, czekolady i karmelu.

Teoretycznie w porządku, jednak opis mylący, bo znowu przeciętnemu klientowi sugeruje piwo aromatyzowane.

21. Perlenbacher Schwarzbier

(tu jako Perlenbacher ciemne)

I znowu niestety brak opisu.

Piwa niemieckie 12

22. Bitburger Premium

Jasne piwo dolnej fermentacji o niezwykle rześkim smaku i delikatnym bukiecie.

Tym razem szczerze oddam ekspertowi, że znowu umiejętnie zastąpił określenie „wodniste i przegazowane”.

23. Perlenbacher Festbier

(tu jako Perlenbacher)

Brawo! Ani słowa o tym, że to piwo na wzór monachijskich festbierów z Oktoberfest. Po co, przecież taki opis byłby zbyt logiczny, zwłaszcza że Oktoberfest akurat trwa… Wystarczy samo Perlenbacher, będzie się myliło ze zwykłym jasnym Perlenbacherem.

Piwa niemieckie 13

24. Schöfferhofer Dunkles Hefeweizen

(tu jako Schöfferhofer ciemne)

Ciemne, pszeniczne piwo o owocowo-słodowym bukiecie złożonym z nut karmelu, kawy zbożowej, miodu i piernika.

Może się mylę, ale wydaje mi się, że bukiet owocowo-słodowy powinien składać się z nut owocowych i słodowych, a nie całego zapachowego bogactwa, które znowu kojarzy się z jesienno-zimowym piwem na grzańca. No i znajdźcie mi prawidłowego dunkelweizena z nutami miodowymi (świadczącymi o utlenieniu) oraz piernikowymi.

25. Schöfferhofer Hefeweizen

(tu jako Schöfferhofer pszeniczne)

Naturalnie mętne piwo o treściwej konsystencji i bogatym aromacie goździków, dojrzałych bananów i świeżego ciasta drożdżowego.

Co znaczy „treściwa konsystencja”? Nie wystarczy powiedzieć, że piwo jest treściwe? Natomiast o goździkach, bananach, cieście i drożdżach już pisałem, nie ma sensu się powtarzać.

Piwa niemieckie 14

26. Hofbräu Original

Niemieckie piwo dolnej fermentacji, które słynie ze szlachetnej chmielowej goryczki i oryginalnego zapachu świeżo mielonej mąki.

Początek w porządku, ale końcówka rozbiła mnie dokumentnie. Ekspercie, skądżeś wytrzasnął tę mąkę? Świeżo mieloną na dodatek? Muszę się chyba dokształcić sensorycznie…

27. Hofbräu Weisse

Naturalnie mętne piwo z wyraźnym aromatem drożdżowym oraz nutą goździków, piernika i bananów.

Ekspert ma chyba jakąś obsesję na punkcie pierników. O reszcie już pisałem.

 

Podsumowanie

Lidl zaproponował bardzo rozległą paletę piw, na dodatek w miarę zróżnicowaną. Są jasne i ciemne lagery, są jasne i ciemne pszenice, jest festbier, jest keller, jest nawet jedno bezalkoholowe.

Wszystkie oferowane piwa są z dużych lub bardzo dużych browarów. Nie są to arcydzieła sztuki piwowarskiej, choć większość bez problemu można wypić ze smakiem, jeśli nie oczekuje się specjalnych uniesień.

Lidl poszedł jednak na łatwiznę. Można tu było dorzucić jakiegoś kölscha albo jeszcze lepiej altbiera. Zupełnie niezrozumiałe jest, ze w jesiennej ofercie zabrakło jakiegoś koźlaka, stylu wybitnie kojarzącego się z jesienią. A już kompletnym idiotyzmem i zaprzepaszczeniem doskonałej marketingowej okazji jest brak piw oktoberfestowych – z obecnych już w ofercie browarów Paulaner i Hofbräu. Jest tylko festbierowy Perlenbacher, w którego opisie o Oktoberfeście ani słowa.

Zatem teoretycznie nie jest źle, ale są jednak braki wynikające z braku logiki i obeznania w niemieckich stylach piwnych. Lidlu, zmień eksperta! Nie dość, że ten bieżący pisze bzdury, to jeszcze źle wam podpowiada!


Spodobał Ci się tekst? Polub profil na Facebooku albo Twitterze, żeby być na bieżąco!

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

28 thoughts on “Piwa niemieckie w Lidlu, czyli literatura niezbyt piękna

  1. Sporo tego, ale na szybko odnośnie Krombacher Dark to schwarzbier nie powinien być mocno palony. „Wyraźnie palone w smaku i aromacie.” to by mogło dobrze opisywać dry stout, np. Guinnessa, ale co do Krombachera Dark -> lekko naciągane, co najmniej 😉

  2. Sensoryczne przytyki do eksperta dobrze robić, jak się samemu czuje pewnie na tym gruncie. A tu widzę kiepsko niestety. Skąd żywiczne nuty w niemieckim chmielu ? Może to terpeny … Skąd masło w Weizenie ? Czyżby diacetyl ? Pierniki w pszenicznych ? No chyba, że 2,4 vinyloguajakol, eugenol i guajakol. Zacznijmy wierzyć w to, że Kowalski chce czegoś więcej niż śnieżnobiała piana i szlachetna goryczka. Poza tym w świecie wina i whisky nikt nie boi się zasunąć mokrą sierścią niedźwiedzia i letnim porankiem. Gdyby trzymać się zasad technologii i surowców to 99% opisów brzmiało by identycznie. Pozdrawiam

  3. Jeszcze jedno. Ujęcie w cudzysłów frazy „ekspert piwny” oznacza, że znasz Marka , czy może po prostu chcesz mu dowalić i stworzyć kontrowersyjny wpis na blogu ? Pamiętaj tylko, że nie każdy może być Michałem Kopikiem i nie każdy blog to PiwnyGaraż 😉

  4. Maćku! (bo zakładam, że dyskutuję teraz z Maćkiem Chołdrychem, a więc mieliśmy okazję parę razy się widzieć)
    Nie, nie znam pana Gogoli. I nie musiałbym mu dowalać, gdyby te opisy trzymały się kupy. Tymczasem jest to bajkopisarstwo tylko czasami zahaczające o rzeczywistość. Użyłem cudzysłowu, ponieważ tymi opisami pan Gogola po prostu się błaźni. Nie jestem jedynym, który z nich kpi, natomiast chyba jedyny o nich piszę.
    Sam wiesz przecież dobrze, że można o tych piwach napisać tak, że uchwyci się ich charakterystyczne cechy, nie wpadnie się w bzdury, nie przesadzi ze specjalistycznym żargonem i nie stworzy się błędnych wyobrażeń na temat piwa (tak, jak lidlowe opisy sugerują piwa aromatyzowane albo owocowe).
    Michała Kopika cenię za jego bezkompromisowy styl, ale nie mam zamiaru go naśladować. 🙂 A że piszę złośliwie? Tylko wtedy, gdy mam po temu powód. Pan Gogola i Lidl dostarczają mi tych powodów od kilku miesięcy.
    Domyślam się, że to Twój znajomy, nic więc dziwnego, że go bronisz. Czy jednak sam podpisałbyś się pod takimi opisami?
    Czy podpisałbyś się też pod słowami innego swojego znajomego (widzę, ze na FB jesteście znajomymi), Zdzisława Kantora, którego wypowiedź na temat piwnej pustyni w USA wzbudza od rana śmiech?
    Obydwaj ci panowie podpisują się jako piwni eksperci. Ja się tak nie podpisuję, ponieważ mam sporo pokory. I wcale nie mam ochoty na zlecenie dużej sieci, ponieważ zawodowo spełniam się w zupełnie innych dziedzinach, więc ten argument jest trafiony.
    Pozdrawiam serdecznie, zwłaszcza że miałem przyjemność nauczyć się wielu rzeczy od Ciebie. 🙂

    • Krótko – bo już wczoraj się rozpisałem. Śmiejesz się z rzeczy, które chyba nie do końca rozumiesz. Zapach świeżo mielonej mąki – aldehyd izobutyrowy, w kole smaków figuruje jako „Grainy”. Mógłbym wymieniać kolejno wszsytkie deskryptory, które Cię rozbawiły i uzasadnić skąd wzięły się w piwie.

      • Miło wiedzieć, że lepiej ode mnie wiesz, co rozumiem. Rozbawiły mnie nie tyle deskryptory, co ich użycie w tekście skierowanym do masowego klienta.
        Szkoda, że nie odniosłeś się do tego, iż Twoi znajomi, podobno sensorycy i eksperci, plotą farmazony, poniekąd dewaluując w ten sposób i Twoją pozycję.
        Z mojej strony koniec tematu, bo nie ma sensu go w ten sposób ciągnąć.

        • W przypadku Marka wg mnie to zwykłe czepianie się.

          „Choć powstają dzięki dolnej fermentacji, bogactwo zastosowanych słodów ciemnych i specjalnych sprawia, że w smaku oraz zapachu występuje mnóstwo nut owocowych, kawowych, orzechowych czy karmelowych. Pomimo dużej zawartości alkoholu, nie powinien być on zbyt wyczuwalny, a jedynie pełnić funkcję rozgrzewającą. W ogólnym odbiorze porter bałtycki powinien być piwem dobrze zbalansowanym, o aksamitnej i gładkiej konsystencji.” Poznajesz ten opis ? Skąd mnóstwo cech owocowych z ciemnych i specjalnych słodów ? Co to jest aksamitna konsystencja ? W ten sposób mozna podważyć każdy opis piwa.

          • Opis poznaję, owszem.
            „Mnóstwo cech owocowych z ciemnych i specjalnych słodów” to pewna nadinterpretacja. Pisałem, że ze słodów ciemnych i specjalnych powstają nuty owocowe, kawowe, orzechowe i karmelowe. I tak, owocowych akurat jest w tym wszystkim najmniej, choć przecież niektóre słody karmelowe mogą je dawać, prawda?
            A „aksamitna konsystencja” to jednak co innego niż „treściwa konsystencja”. Wszystko się rozbija o frazeologię, z którą pan Gogola ma spore problemy.

            Kończymy? 🙂

  5. Hehe, nigdy nie sugeruję się opisami eksperta jeśli chodzi o „Browarnię Lidla”, natomiast czytam opinie i oceny na odpowiednich stronach zanim jakieś zakupię. Sam nie jestem jakimś znawcą i mam pytanie odnośnie Perlenbachera Schwarzbier – wydaje mi się, że wyczuwam tutaj kukurydzę – czy mam rację, czy to coś innego mi ją przypomina (co to takiego?)?

    • Przyznaję się szczerze, że tego Schwarzbiera akurat nie piłem.
      Niemniej mogą być tam nuty które kojarzą się z kukurydzą czy też ogólnie z gotowanymi warzywami. To efekt związku o nazwie DMS (siarczek dimetylu), który może powstawać w wyniku korzystania ze słodu niskiej jakości, niedostatecznej temperatury gotowania brzeczki czy zakażenia (w sporym skrócie). Są osoby, które to lubią, ale niemal zawsze jest to wada.

      • Dzięki za szybką odpowiedź 🙂 Zapytałem, ponieważ smak skojarzył mi się z napojem słodowym na bazie kukurydzy i właśnie lubię ten posmak 🙂

        • Nie dziwi mnie to, bo, jak pisałem, sporo osób to lubi. 🙂 Podobnie jest zresztą z innymi wadami – znajdzie się mnóstwo zwolenników zapachu skunksowego (powstaje na skutek działania światła słonecznego na piwach w zielonych butelkach), diacetylu (nuta maślana) czy nuty kojarzącej się z pieczonymi ziemniakami. Sam bez problemu wypiję ze smakiem piwa z niektórymi wadami, choć już na konkursie musiałbym im odjąć sporo punktów.

    • Nie, na tej stronie nie byłem. „Dąb” sam przeszedł mi do głowy, a tymczasem rzeczywistość przerosła moją złośliwość. 😀
      Dzięki za linka, będę miał dalsze pole do popisu!

  6. Trochę nie rozumiem o co chodzi. Nabijasz się z gościa zarzucając mu, że się błaźni, a następnie w dyskusji z Piwoznawcą nie odpowiadasz na merytoryczne argumenty dążąc do zakończenia dyskusji. Jeżeli zabierasz się za podważanie wypowiedzi innych, to miej odwagę wziąć na klatę ripostę z drugiej strony.
    Dziwisz się, że nikt z Lidla nie robi korekty tekstów. A dlaczego mieliby robić, skoro najęli eksperta po to, żeby to pisał ? Przecież podpisuje się pod tym swoim imieniem i nazwiskiem, więc są czyści.

    Czy kupując jakiekolwiek piwo z Lidla kierowałeś się wskazówkami eksperta ? Rozmawiałeś kiedyś językiem sensoryka ze zwykłymi ludźmi pijącymi lagery ? Sam napisałeś, że jest to dla masowego klienta i kolorowanie pewnych elementów wypowiedzi jest najzwyklejszą sztuczką marketingową. Ja nie jestem oburzony.

    W zasadzie sam sobie odpowiedziałeś, nie ma Festbiera, Koźlaków itp. bo nie są to piwa, które trafią do masowego klienta. Wybacz, ale koźlak w Polsce nadal jest piwem mało znanym w ujęciu statystyczny. Za sprowadzonego solidnego koźlaka z Niemiec zwykły Kowalski musiałby zapłacić pewnie w okolicach 6 zł, to zdecydowanie za dużo. Pójdź do Lidla i zobacz ile piw niemieckich się sprzedało po tygodniu i przypomnij sobie co działo się z piwami angielskimi.

    Podsumowując, pisząc tekst i odpowiadając na pytania poniżej sam sobie zaprzeczasz, bo z jednej strony narzekasz na niski poziom eksperta piwnego, a z drugiej strony wypisujesz coś o kliencie masowym, który zdecydowanie nie zrozumie bardziej skomplikowanego wywodu sensorycznego. Jakbyś zapomniał, że ten tekst nie jest dla Beer Geeków, członków PSPD i zawodowych sensoryków. Każdy może się wyzłośliwiać, komentować i poprawiać, tylko co to w ogóle zmieni ?

    • Dziękuję za obszerny komentarz. Spróbuję się ustosunkować po kolei.

      Dążyłem do zakończenia dyskusji z Piwoznawcą z prostej przyczyny – wynajdywał każdy możliwy błąd z mojej strony, byle tylko jego kolega, pan Gogola, nie był stawiany przeze mnie w niekorzystnym świetle. Robił to pomimo ewidentnych farmazonów pana Gogoli, dostrzeganych nie tylko przeze mnie, taka dyskusja nie miała więc sensu.

      Nie chodziło mi o korektę merytoryczną tekstów pana Gogoli, a o językową. Wbrew temu, co sądzi sporo firm, takowa bywa bardzo potrzebna. 🙂 Zgadzam się jednak, Lidl jest czysty, bo ma podpis Gogoli. Szkoda tylko, że sieci nie zależy na wyższej wartości językowej i merytorycznej tekstów.

      Jako osoba kupująca piwo jestem zupełnie niemiarodajny, dlatego fakt, że nigdy nie kierowałem się wskazówkami eksperta, nie ma żadnego znaczenia. A ze zwykłymi ludźmi pijącymi lagery rozmawiałem językiem zwykłym, bo sensorycznego by nie rozumieli, po co więc miałbym go używać?

      Na temat koźlaków zupełnie się nie zgodzę. Już od 10 lat w miarę powszechnie dostępny jest Koźlak z Ambera. Fakt, to koźlak oszukany, ale trochę jednak reprezentatywny i wielu osobom wbił się już w świadomość. Ponadto powszechnie dostępny jest Bock z Grupy Żywiec. Zdarzają się też na rynki inne dobrze dostępne koźlaki – choćby Miłosław. Ludzie widzą ten styl w sklepach i w Lidlu by ich nie zdziwił. 6 zł za koźlaka z Niemiec nie byłoby za dużo, zwłaszcza że za niektóre weizeny sieć wołała sobie od 5 do 7 zł, a za kiepskiego kellera również 7 zł. A w Lidlach, do których zaglądałem (w sumie do 3 w tygodniu brytyjskim) piwa zeszły bez problemu.

      Co do eksperta piwnego – narzekałem na z jednej strony zbytnią „sensoryczność” jego opisów, a z drugiej na fatalną warstwę językowa. Jedno nie kłóci się z drugim. Uważam, że można bez problemu stworzyć tekst, który pokaże klientowi masowemu, o co chodzi w danym piwie, a przy tym nie będzie w nim zbyt wiele sensorycznego żargonu. Pan Gogola tego nie umie. W efekcie nie trafia ani do geeków (bo się z niego śmieją), ani do zwykłych klientów (bo nie wiedzą, o co mu chodzi).

  7. „Ekspert wymyślił nową kategorię – piwa pszeniczno-jęczmienne. W odróżnieniu od „zwykłych” piw pszenicznych, które, jak wiadomo, jęczmienia nie mają w sobie nawet pół grama. ”
    Niestety nie mogę się z tym zgodzić.

  8. Chciałbym zapytać czy Hofbräu Iriginal to to samo piwo co Bayerische Hofbräu? Oba mają żółty kolor na etykiecie i skrót HB. Piłem oba. To z Lidla i tamto z Almy. Bardzo mi smakowało to z Almy ale gdy znów chciałem kupić już go nie było. Szukałem i długi go juz nie znalazłem. Aż… Ucieszyłem się z tego, że coś podobnego pojawiło się w Lidlu. Kupiłem i nie wiem czy to było inne piwo czy mi się smak trochę zepsuł (co wcale nie jest niemożliwe).

    • Przyznam szczerze, że nie wiem. Z tym drugim nigdy się nie spotkałem i nie mogę go odnaleźć w sieci, żeby choćby zerknąć na etykietę. A smak pewnie się Panu nie zepsuł, tylko podniosła się poprzeczka smakowa. 🙂

  9. Dlaczego ten blog nie nazywa się „anty-Grochola”? Chciałem poczytać coś o piwach z Lidla, a tu 90% treści jest o nieudolności „eksperta”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *