Browarnia Lidla, czyli czym sieć próbuje zaskoczyć piwoszy

źródło: Lidl Polska

Sieć Lidl ruszyła niedawno ze swoim projektem „Browarnia Lidla„. Czy w ich marketach rzeczywiście da się znaleźć coś ciekawego? Zerknijmy na dotychczasową ofertę.

O co chodzi? O zmienianą co tydzień ofertę piw teoretycznie ciekawych i innych od tego, co zwykle możemy znaleźć w marketach. Jak zapowiadała wówczas Patrycja Kamińska z biura prasowego Lidl Polska, „Browarnia Lidla to nowa koncepcja, w ramach której klientom będziemy oferować szeroką gamę różnego rodzaju piw, urozmaicającą naszą standardową ofertę„.

Zaczęło się 8 maja od wprowadzenia całej gamy piw, jak to się mówi w marketingu branży spożywczej, „regionalnych”. Dlaczego cudzysłów? Bo te piwa są regionalne tylko z nazwy, wszystkie z nich można kupić na znacznie większym obszarze niż tylko okolica browaru, a i same zakłady do małych nie należą. Chętni klienci mogli kupić produkty browarów Amber, Łomża, Fortuna i Brok. Dla pasjonatów dobrych piw to żadna atrakcja, ale jednak przeciętny zakupowicz mógł tam znaleźć coś ciekawszego niż zwykły jasny lager. Więcej na ten temat napisał serwis Nachmieleni.pl

W kolejnym tygodniu propozycja nie była zbyt ekscytująca: francuski jasny lager Kronenbourg 1664 oraz smakowe Argus Rubi (malinowy) i Argus Radler.

Następne dwa tygodnie poświęcone były ofercie związanej z Dniem Dziecka, a więc nowych piw raczej ciężko było się spodziewać.

Okres od 2 do 8 czerwca był w Lidlu tygodniem kuchni azjatyckiej. Nic więc dziwnego, że do sprzedaży trafiły piwa pochodzące (teoretycznie) z Azji. Mieliśmy Chang z Tajlandii, Tsingtao z Chin oraz Sapporo i Asahi z Japonii. Dlaczego teoretycznie? Bo nie wszystkie te piwa faktycznie przyjechały z Azji, część jest produkowana licencyjnie w Europie. Smakowo też nie prezentują sobą nic specjalnego – ot, zwykłe lekkie jasne lagery o homeopatycznej zawartości chmielu i z dodatkiem ryżu w zasypie. Efektem jest piwo wodniste i nieciekawe, które jednak może się sprawdzać w większe upały.

Kończący się właśnie tydzień stoi pod hasłem brazylijskiego mundialu. Co też sieć ma w tym temacie do zaoferowania pod względem piwnym? Całkiem sporo, przyjrzyjmy się więc, czy za ilością idzie jakość.

Zamierzam posłużyć się oficjalnymi materiałami Lidla wziętymi z podstrony poświęconej projektowi Browarnia Lidla. Dzięki temu widać będzie nie tylko omawiane piwo i cenę, ale i zachęcający komentarz lidlowego eksperta, którym jest Marek Gogola, tytułowany „niezależnym sędzią piwnym” i prowadzący firmę Sztuka Degustacji.

źródło: Lidl Polska

Przede wszystkim tu Itaipava, czyli piwo brazylijskie. Jak pisze ekspert, jest to „jasne piwo dolnej fermentacji o barwie jasnego złota i snieżnobiałej pianie„. Nie widzę sensu pisania tu o dolnej fermentacji, bo przeciętnemu klientowi nic to nie mówi, a tylko zaciemnia obraz. Barwa jasnego złota i śnieżnobiała piana mogą równie dobrze odnosić się do absolutnej większości produkowanych na świecie jasnych lagerów. A samo piwo? Dopiero czeka mnie spróbowanie go po dzisiejszym zakupie, ale nie spodziewam się wiele więcej niż po azjatyckich lagerach.

Mamy też pierwszy z limitowanych Argusów aromatyzowanych tak, by kojarzyło się ze słonecznym Rio, tutaj o smaku „calamansi passionfruit„. Pierwszy z owoców to kalamondin, nazywany też „pomarańczą panamską” (tak widnieje w składzie). Drugi to zwykła marakuja. Nie można było tego po polsku napisać? Ekspert pisze, że jest to „smakowe piwo dolnej fermentacji o oszałamiającej kompozycji aromatycznej„. Z piwem smakowym się zgadzam, dolna fermentacja znów jest niepotrzebna, natomiast końcówka opisu może odnosić się do wszystkiego, a tak naprawdę nie oznacza nic.

źródło: Lidl Polska

Trzeci Argus ma smak caipirinhi, czyli brazylijskiego drinka serwowanego z cukrem trzcinowym. Według eksperta jest to „smakowy lager o głębokim aromacie brązowego cukru, orzeźwiającej nucie cytrusowej i przyjemnej słodyczy współgrającej z orzeźwiającą goryczką„. I po co tym razem ten biedny lager? To też mało komu coś mówi… Brązowy  cukier ma aromat, zgadza się, ale przeciętny konsument raczej zwraca uwagę na smak. Reszta ujdzie, choć jako czepliwego redaktora irytuje mnie powtórzenie w jednym zdaniu przymiotnika „orzeźwiająca”. Z powodów marketingowych znacznie sensowniej byłoby jednak wspomnieć o drinku z Brazylii, który bardziej by zaciekawił klientów niż ten nijaki opis.

I ostatni nowy członek rodziny Argusów, czyli smak caja (powinno być cajá) – chodzi o owoc po polsku nazywany śliwiec mombin. Co na jego temat powie ekspert? Otóż jest to „piwo smakowe o jasnosłomkowej barwie i unikalnej kompozycji smakowo-aromatycznej złożonej z nut tropikalnych owoców i odrobiny słodowej pełni smaku„. Z piwem smakowym i barwą nie zamierzam polemizować, ale reszta opisu to po prostu bełkot. Jak kompozycja smakowo-aromatyczna może się składać między innymi z „pełni smaku”?

 

Z początku zamierzałem też napisać o piwach, które wejdą do sprzedaży jutro (nowe Argusy z browaru Amber) oraz za tydzień (piwa brytyjskie), ale tekst i tak wyszedł zbyt długi, reszta więc następnym razem.

A do jakich wniosków skłania dotychczasowa oferta Browarni Lidla? Przede wszystkim do tego, że wytrawny piwosz nie ma tu czego szukać. Nie jest to zresztą oferta przeznaczona dla niego, a raczej dla typowego zakupowicza, który szuka czegoś nowego i być może dzięki Lidlowi sięgnie po porter czy brytyjskie ale. Po drugie, mimo wszystko trzeba śledzić, co Lidl będzie wprowadzał do sprzedaży w kolejnych tygodniach, bo zawsze jest szansa na miłe niespodzianki. Na przykład wspomniane piwa angielskie, choć od dawna obecne w innych sieciach handlowych, tutaj będą znacznie tańsze. I wreszcie, ekspert i dział marketingu powinni przemyśleć treść zamieszczanych opisów. Tutaj jeszcze nie było tak drastycznie, ale przy kolejnych propozycjach będzie widać, że ekspert posługuje się nazbyt wyspecjalizowanym słownictwem, co w połączeniu ze zrozumiałym skróceniem komunikatu może prowadzić do niezbyt fortunnych efektów. A poza tym opisom przydałaby się lekka korekta językowa…

 


Spodobał Ci się tekst? Polub profil na Facebooku albo Twitterze, żeby być na bieżąco!

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

4 thoughts on “Browarnia Lidla, czyli czym sieć próbuje zaskoczyć piwoszy

  1. Nie smakowało Sapporo? Całkiem smaczne. Pozostałe azjatyckie faktycznie takie sobie. W tym chińskim od razu czuć ryż, a jest dosyć mdławe. Będę próbował oferty z Wysp Brytyjskich ale obecnie biorę antybiotyk wiec ograniczę się do zakupu. Większość piłem z innych sklepów i z dosyć zaporową jak na Polskie realia ceną- średnio 10 zł butelka. Ciekawi mnie jak Lidl dał radę tak zbić tą cenę?

    • Nie smakowało. Piłem je już sporo lat temu, ale nie kusiło mnie teraz, żeby spróbować znowu.
      Takie zbicie ceny też mnie zastanawia. Najważniejszym czynnikiem było zapewne bardzo duże zamówienie. Poza tym być może załatwienie logistyki we własnym zakresie i brak pośredników w rodzaju dystrybutora i hurtowni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *