10 najlepszych piw koncernowych, czyli co warto pić z dużych browarów

Choć produkty z wielkich browarów kupuję bardzo rzadko, wiem dobrze, co jest w  niezbyt szerokiej ofercie naszych molochów. Podczas gali Piwne Pozytywy 2013, w której miałem okazję wziąć udział w zeszłym tygodniu i o której więcej napisałem tutaj, miałem jednak okazję wypić kilka piw koncernowych w wersji beczkowej i zacząłem się zastanawiać, co Carlsberg PolskaGrupa Żywiec i Kompania Piwowarska mają dobrego w swoim portfolio.  Oto 10 piw, które uznałem za najlepsze.

Ranking uwzględnia zarówno marki warzone w Polsce, jak i przywożone z zagranicy i tu dystrybuowane. Znalazły się w nim wyłącznie piwa  aktualnie obecne w ofercie, nie będzie tu więc  opisu Porteru Tyskiego, czy też Porteru lub Herbowego z Dojlid. Nie ma tu również piw jednorazowych, czyli np. cieszyńskich Grand Championów.

Jednocześnie zaznaczam wyraźnie, że tekst nie jest o najlepszych piwach koncernowych dostępnych wszędzie, a o najlepszych piwach będących w ofercie koncernów. Część można spotkać w każdym markecie, lecz inne – mimo koncernowego pochodzenia – w wybranych sklepach lub lokalach.

10. Książęce Jasne Ryżowe (KP)

źródło: KP

Stosunkowo niedawna propozycja Kompanii Piwowarskiej. Do niedawna piwa z udziałem ryżu kojarzyły mi się wyłącznie źle, bo jest to tani zamiennik słodu stosowany w masowych i wodnistych amerykańskich jasnych lagerach (np. Budweiserze) czy piwach azjatyckich. Ryżowe ziarenka w całości przetwarzają się tam na cukry fermentowalne, a więc w piwach pozbawionych większych walorów smakowych dają tylko alkohol.

Do zmiany zdania skłoniło mnie ryżowe Oto Mata IPAPinty, o którym więcej pisałem tutaj. Niedługo później spróbowałem kompanijnego Książęcego Jasnego Ryżowego i przeżyłem zaskoczenie, bo okazało się zaskakująco pijalne. Kolor ma oczywiście jaśniutki, lecz szokuje bogatym aromatem świeżego chmielu. W smaku jest już niezbyt treściwe i niezbyt goryczkowe, ale w upalne letnie dni okazywało się bardzo orzeźwiające.

9. Książęce Ciemne Łagodne (KP)

źródło: KP

Jedno z piw z odświeżonej w zeszłym roku kompanijnej marki Książęce. Jest to ciemny lager uwarzony z udziałem słodu monachijskiego, karmelowego i palonego. Efekt nie może się równać z dobrymi niemieckimi dunkelami czy czeskimi tmavymi, ale piwo okazuje się zaskakująco smaczne, raczej wytrawne, z lekkimi nutami palonymi i karmelowymi. Pomimo syropu cukrowego w składzie całość na szczęście nie jest słodka.

SONY DSC

8. Okocim Porter (CP)

Piszę o wersji mającej zapewne ok. 18° ekstraktu, bo nie miałem jeszcze okazji spróbować najnowszej odsłony 22°. Wprawdzie spotkałem się już z opiniami, że są to dokładnie te same piwa i to teoretycznie słabsze miało po prostu nieprawdziwe parametry na etykiecie, ale wstrzymam się z poparciem tej tezy, dopóki nie porównam obu porterów.

Piwo ma przyjemny, owocowy bukiet, choć w smaku już trochę rozczarowuje, okazuje się raczej płytkie i mało treściwe. Niezbyt dobrze znosi leżakowanie, o czym pisałem tutaj. Poza tym przegrywa z większością pozostałych polskich porterów bałtyckich.

7. Brackie (GŻ)

źródło: GŻ

Jeszcze jakieś 10 lat temu moja lista byłaby krótsza, więc Brackie znalazłoby się na niej wyżej, ale pomimo niezbyt dobrej pozycji deklasuje większość produkowanych masowo przez koncerny jasnych lagerów. Grupa Żywiec wytwarza je w Browarze Zamkowym w Cieszynie i czuć, że nie jest to produkt masowy zaprojektowany przez komputer. Owszem, czuć w nim charakterystyczne dla Cieszyna metaliczne nuty, które wielu odbiorcom przeszkadzają, ale ja uważam je po prostu za cechę cieszyńskich piw i  zdołałem się do nich przyzwyczaić. Piwo ma sporo smaku, nie jest koncernowo mdłe, jest też całkiem znośnie chmielone. Do nabycia raczej w niewielkiej odległości od Cieszyna oraz w sklepach specjalistycznych, choć może się trafić w różnych sieciach handlowych na terenie kraju.

6. Grimbergen Blanche (CP)

źródło: CP

O wprowadzeniu trzech piw Grimbergen (blanche, blonde i double) do obrotu w Polsce pisałem szerzej tutaj. Sytuacja z nimi jest dość złożona, bo w zasadzie „klasztornymi” piwami tej marki zarządza w Belgii koncern Heineken, u nas zaś sprzedaje je Carlsberg. Co więcej, słyszałem już pogłoski, że produkowane są nie w Belgii, a we francuskim browarze Kronenbourg.

Niezależnie od pochodzenia, w Polsce możne je kupić w wersji beczkowej w wybranych lokalach i za najlepszy uważam wariant (cóż, piszę o piwach koncernowych, używam więc korpomarketingowego słownictwa…) Blanche. Jest to piwo pszeniczne w typie belgijskim, czyli wiitbier, o bardzo orzeźwiającym zapachu, w którym czuć sporo kolendry, w smaku dość treściwe i lekko kwaskowate. Świetne na lato, ale sprawdza się i jesienią.

5. Murphy’s Irish Stout (GŻ)

źródło: GŻ

Jeszcze parę lat temu piwa spod marki Murphy’s (StoutIrish Red) były całkiem nieźle dostępne i można je było dostać w większości hipermarketów. Później importujące je Grupa Żywiec zdecydowała się skoncentrować na podobnych lecz bardziej znanych markach GuinnessKilkenny, murphysy musiały więc opuścić sklepowe półki. Irish Red zniknął zupełnie, natomiast Stout da się czasami znaleźć w niektórych lokalach w wersji beczkowej. To smaczny stout, gęsty i treściwy, co zawdzięcza nalewaniu z wykorzystaniem mieszanki azotowej.

4. Pilsner Urquell (KP)

źródło: KP

Piwo-ikona, jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie. Przez parę lat temu Kompania Piwowarska produkowała go licencyjnie u nas, teraz przyjeżdża do Polski z pilzneńskiego matecznika.

Pierwszy jasny lager, choć tkwi w koncernowych szponach, wciąż trzyma formę. Ma niezłą goryczkę, przyjemne nuty karmelowe, owocowe i chlebowe. Jeśli trafiam do lokalu, w którym są wyłącznie piwa z oferty KP, wybieram właśnie Urquella i mogę go pić z autentyczną przyjemnością.

A tak nawiasem mówiąc, nie wierzcie reklamom. „Urquell” to słowo niemieckie i oznacza „praźródło” (czyli czeski „prazdroj”), wymawia się więc nie [urkłel], a [urkwel]!

3. Guinness (GŻ)

źródło: GŻ

Kolejna piwna ikona, najbardziej znany na świecie stout, jednoznacznie kojarzący się z Irlandią.

Ważne jednak, którą wersję wybrać. Zdecydowanie odradzam wariant butelkowy, ponieważ jest to piwo nasycone dwutlenkiem węgla, płytkie i wodniste, raczej rozczarowujące. Zdecydowanie lepiej smakuje Guinness z puszki (i powtórzę: to mit, że piwo puszkowe jest gorsze i podjeżdża metalem), bo właśnie taka wersja, nazwana Guinness Draught, jest wyposażona w specjalny azotowy nabój zwany widgetem, który nasyca piwo mieszanką azotową i sprawia, że stout jest aksamitny w smaku oraz ma gęstą, śmietankową pianę. Równie dobrym pomysłem jest skosztowanie Guinnessa w wersji beczkowej, też wypychanej azotem. Co ciekawe, są też butelki z widgetem, ale nie są dystrybuowane w Polsce.

2. Mastne (GŻ)

źródło: GŻ

Kolejne piwo warzone w Browarze Zamkowym w Cieszynie. W 2010 r. tamtejsze kadzie po raz pierwszy opuściło piwo nawiązujące do liczących 1200 lat  tradycji piwowarskich miasta. Nadano mu taką samą nazwę, jaką odnotowano przy pierwszym udokumentowanym historycznie cieszyńskim piwie. „Mastne” znaczyło „mięsiste” lub „maziste” i odnosiło się do bogactwa składników.

Obecne Mastne też ma ciekawe składniki, powstało bowiem na słodzie pilzneńskim, monachijskim, karmelowym i pszenicznym, a jego historyczny rodowód podkreśla górna fermentacja.

Efekt okazał się bardzo pozytywny. Owszem, tradycyjnie dla Cieszyna piwo jest mocno metaliczne, ale poza tym można znaleźć w nim podobieństwa do altów albo nawet belgian pale ales. W tym roku Mastne wróciło po bodajże dwuletniej przerwie i jest to czwarta warka z kolei. Do nabycia w sieci Alma i sklepach specjalistycznych.

 

1. Żywiec Porter (GŻ)

źródło: GŻ

I ostatnia na tej liście ikona. Żywiec Porter to najbardziej rozpoznawalny porter bałtycki w Polsce, a i za granicą to piwo jest doceniane. Pierwotnie, jak mówi nazwa, produkowano go w browarze w Żywcu, lecz w 2004 r. produkcję przeniesiono do Browaru Zamkowego w Cieszynie i uważam, że była to zmiana na dobre. W piwie tak ekstraktywnym i bogatym pod względem smaku oraz zapachu metaliczność chowa się na dalszy plan, na przód wychodzi zaś cała porterowa głębia. Nie bez efektu pozostaje też fermentacja w otwartych kadziach.

Wersja pita w terminie jest świetna, nawet jeśli jeszcze nie wszystkie smaczki są do końca ułożone, lecz prawdziwym mistrzostwem jest porter odleżakowany przynajmniej dwa lata po dacie ważności – jest wówczas gęsty, kremowy, aksamitny, zapewnia niesamowite wrażenia z degustacji. Więcej na ten temat pisałem tutaj.

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że uważam Żywiec Porter nie tylko za jedno z najlepszych piw w Polsce, ale i na świecie. Cieszę się, że koncern go nie zepsuł i traktuje z należnym szacunkiem.

 

Podsumowanie

Zdaję sobie sprawę, że wymienione piwa to ułamek produkcji koncernów, bo jej większość to zbliżone do siebie jasne lagery, które dominują na sklepowych półkach. Mimo to są całkiem dobrze  dostępne i można po nie od czasu do czasu sięgać, jeśli nie mamy w zapasach nic ciekawszego. Sam rzadko kupuję coś z miejsc innych niż 1., 2. i 4., bo reszta ma lepsze zamienniki niekoncernowe, ale dobrze mieć wybór.

A Wy jak myślicie? Które piwa z polskich koncernów są najlepsze?


Spodobał Ci się tekst? Polub profil na Facebooku albo Twitterze, żeby być na bieżąco!

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

11 thoughts on “10 najlepszych piw koncernowych, czyli co warto pić z dużych browarów

  1. No to mnie trochę zawiodłeś, Mastne – tylko 2 edycje tego piwa w ciągu 3 lat, zresztą nie jest to typowe koncernowe piwo. Grimbergena jeszcze nigdy nie spotkałem na oczy, podobnie jest z dostępnością piwa Murphy’s. Zawartość artykuły niebezpiecznie zbliżyła się do poziomu Onetu.. Liczyłem na coś ciekawszego.

    • Ośmielę się nie zgodzić. Mastnego były w tym czasie 4 warki i jest to informacja pewna – od Grześka Zwierzyny z Pinty/Piwiarni Żywieckiej.
      O Grimbergenie i Murphy’s wyraźnie napisałem, że są tylko w nielicznych lokalach.
      Artykuł nie miał mówić o najlepszych piwach koncernowych dostępnych wszędzie, a o najlepszych piwach będących w ofercie koncernów.
      A co do poziomu Onetu – od dobrych paru lat nie czytam tego, co jest zamieszczane na Onecie, ale myślę jednak, że oferuję wyższy poziom. 🙂

  2. Dokładnie za przedmówcą. Nie rozumiem we wpisie Grimbergena, Mastnego, czy Murphys’a.
    Jesli dajesz Brackie- to o ile nie mieszkasz w rejonie browaru-dostepne tylko w specjalistycznych sklepach-a więc tak jak Pinta 🙂 Oczywiście-mogles napisac że gdyby ktoś widział w sklepie to może kupić i się nie zawiedzie.
    Zdecydowanie opis poza tymi dziwadłami -zgodny z prawdą.

    • Jak komentowałem wyżej – nie piszę o o najlepszych piwach koncernowych dostępnych wszędzie, a o najlepszych piwach będących w ofercie koncernów. Wiem, że Mastne będzie raczej tylko w sklepach specjalistycznych i w Almach, ale już takie Brackie trafia do mojego osiedlowego spożywczaka z sieci Top Market.

  3. Zgodzę się że porter żywiecki jest to bdb piwo i zasługuje na takie wyróżnienie. Zawsze mi się go pije z przyjemnością czego nie mogę powiedzieć o np. warmińskim czy tych z ciechana. Jestem w szoku że np. chyba komes w tym roku zdobył euro beer star a nic nie slychac o zywieckim w kontekscie tego konkursu. Toć przecież zywiecki powinien „zerwac skarpety” wszystkim sędziom na tym konkursie.

  4. Ja z tej listy piję tylko Pilsner, gdyż w każdym sklepie mogę na niego trafić, więc idę konkretnie po niego. Reszta jakoś nie kojarzy mi się abym mógł je kupić w dowolnym sklepie, może 2-3 inne, ale porterów nie lubię.

  5. Witam, Brackie zawsze mi smakowało, kiedys bylismy na kilka dni u znajomych pod Ustroniem i w knajpie było Brackie lane po 2,20, nie wychodziliśmy z tamtą prawie..
    Murphy świetny, pierwszą puszkę rozebrałem po opróżnieniu z ciekawości co tam tak stuka .
    W Rudzie Śląskiej kiedyś była knajpa osiedlowa gdzie był lany Porter Żywiecki, miód w ustach, tylko trzeba było uważać bo moc duża.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *