Paulaner warzony metodą górnej fermentacji, czyli piwna technologia według Grupy Żywiec

Paulaner Hefe-Weissbier (źródło: Grupa Żywiec)

Paulaner to szeroko znany wyznacznik stylu, jedno z najbardziej znanych piw typu weizen, na polskim rynku dystrybuowany przez Grupę Żywiec. Ostatnio okazało, że produkuje się go w dość nowatorski i niszowy sposób, stosuje się bowiem „warzenie metodą górnej fermentacji”. Spróbuję napisać nieco więcej o tym tajemniczym procesie technologicznym.

Myślę, że nie ma u nas bardziej znanego piwa pszenicznego w typie bawarskim (hefe-weizen/weissbier), bowiem paulanery da się znaleźć nawet w małych sklepikach. Zwykle jest to odmiana jasna (Paulaner Hefe-Weissbier), ale zdarza się i ciemna (Paulaner Hefe-Weissbier Dunkel). Kto po nie sięga? Według mnie osoby, które chcą spróbować czegoś innego niż tradycyjny jasny lager, ale boją się kupić coś z małego browaru, o nieznanej nazwie, nie reklamowane. Wybór takich konsumentów może paść właśnie na paulanera, zwłaszcza że reklamy zaczęły już uczyć, iż piwo niefiltrowane nie musi od razu oznaczać piwa zepsutego, że to charakterystyczna cecha pszenicznych. Poza tym, choć piwa te są produkowane w browarze należącym do koncernu piwowarskiego, zachowują całkiem niezły poziom i odpowiadają wymogom stylu. Wiadomo, nie ma tu aż tyle charakterystycznych nut goździkowo-bananowych, by groziły odstraszeniem potencjalnego odbiorcy, ale ogólnie nie jest źle.

Taka znajomość marki wynika z dość poważnej ofensywy reklamowej Grupy Żywiec. Jakiś czas temu postawiła ona na sporą dostępność w sklepach i aby pomóc sobie w sfinansowaniu tego celu, przepakowała paulanery z półlitrowych smukłych butelek typu NRW w opakowania niezwykle podobne, mające jednak pojemność zaledwie 0,4 l, przy okazji zapominając o odpowiednim zmniejszeniu ceny.

To chyba jednak nie wystarczyło i sprzedaż wciąż zapewne okazywała się niesatysfakcjonująca, Grupa Żywiec ruszyła bowiem z ofensywą telewizyjną. Reklama prezentuje się tak:

Czego się z niej dowiadujemy?

Pszeniczny Paulaner. Naturalnie mętny. Bo niefiltrowany.

Bardzo dobrze. Akurat edukowanie konsumentów, że piwo może być mętne, jest doskonałym pomysłem.

Prawdziwy bawarski weissbier.

Też dobrze. Warto podkreślać pochodzenie różnych piwnych stylów.

Warzony metodą górnej fermentacji.

W tym jednak momencie opadły mi wszystkie kończyny. Tak, paulaner jest warzony, jak wszystkie piwa (w szerszym znaczeniu) lub niemal wszystkie (w znaczeniu węższym). Tak, paulaner powstaje metodą górnej fermentacji. Pojęcie „warzenia metodą górnej fermentacji” mogło powstać chyba jednak tylko w agencji reklamowej, przy milczącej aprobacie koncernu, który uważa, że i tak „ciemny lud to kupi”. Mamy więc technologiczne pomieszanie z poplątaniem, o którym więcej za chwilę.

Nie ma drugiego takiego piwa pszenicznego na świecie.

O, piękny koncernowo-marketingowy bełkot. Stwierdzenie w równym stopniu pozbawione podstaw, co carlsbergowe „prawdopodobnie najlepsze piwo na świecie”. Dlaczego niby nie ma? Piw pszenicznych w stylu bawarskim produkuje się na świecie przynajmniej setki marek.

Paulaner. Pszeniczny z natury, warzony w Bawarii.

Na koniec podkreślenie pszenicznego charakteru i bawarskiego pochodzenia. Na dodatek mały ukłon w stronę zwolenników „organic” i „eko”, no bo jeśli „z natury”, to chyba zdrowy, nieprawdaż?

 

Sama reklama jest całkiem przyjemna wizualnie, a w warstwie treściowej ma częściowo sens, ale piramidalna bzdura w postaci „warzenia metodą górnej fermentacji” nie dawała mi spokoju. Postanowiłem zapytać o nią na polskim fanpage’u marki Paulaner.

X Paulaner

Jak widać, marketingowcy udają, że nie wiedzą, o co mi chodzi. Dostałem zgrabny opis górnej fermentacji, ale już jej związku z „warzeniem” się nie doczekałem. Na szczęście mogłem liczyć na szydercze komentarze Bartka z Małe Piwko Blog. 🙂

Nie pozostaje mi więc nic innego niż pobawić się w edukatora:

Droga Grupo Żywiec, droga ekipo marketingowa marki Paulaner, droga agencjo 180heartbeats!

Jeśli posłużyć się sporym uproszczeniem, w produkcji piwa można wyróżnić trzy główne fazy: zacieranie, warzenie (chmielenie) oraz fermentacja. Zacieranie to proces przekształcania wypłukiwanych ze słodu cukrów złożonych w proste, które będę mogły zostać przerobione przez drożdże na alkohol. Po filtracji zacieru następuje gotowanie brzeczki z chmielem, czyli warzenie w znaczeniu węższym. I wreszcie, po zakończeniu gotowania piwo zadaje się odpowiednim szczepem drożdży i rozpoczyna się fermentacja. W zależności od charakteru produkowanego piwa może to być fermentacja dolna (tak fermentuje się wszechobecne jasne lagery, a także portery bałtyckie, koźlaki i trochę innych stylów) bądź górna (m. in. angielskie, amerykańskie czy belgijskie ales, a także właśnie bawarskie weizeny). Fermentacja górna odbywa się w trochę wyższych temperaturach, w których wytwarzają się estry o zapachu owocowym oraz fenole (słynne weizenowe goździki).

Widać więc wyraźnie, że warzenie oraz fermentacja (nawet górna) to dwa oddzielne procesy i łączenie ich w jedną „metodę” stanowi podręcznikowy przykład piwnej ignorancji.

Można też rozpatrywać warzenie w znaczeniu szerszym, w którym obejmuje ono całość czynności służących wyprodukowaniu piwa. Nawet jednak wtedy zdrowy rozsądek nie pozwoli połączyć go w jednym zdaniu z  górną fermentacją.

Mam nadzieję, że mój wykład pomógł Państwu uporządkować wiedzę. Jeśli będzie trzeba, służę dokładniejszymi informacjami.

Z jednej strony jestem wściekły, gdy widzę tego typu reklamy, bo takie marketingowe bzdury utrwalają się ludziom w głowie podobnie jak to, że „piwo robi się z żółci wołowej”. Z drugiej jednak, przynajmniej mam się nad czym poznęcać. 🙂

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

10 thoughts on “Paulaner warzony metodą górnej fermentacji, czyli piwna technologia według Grupy Żywiec

  1. Na kontretykietach Krakauera jest napisane, że ich piwo warzone jest w dolnej fermentacji.
    No i w tym miejscu należy zauważyć, iż piwna rewolucja zatacza coraz szersze kręgi 🙂

  2. Bez przesady. Jeśli traktować warzenie stricte jako proces gotowania, to faktycznie, jest to pomieszanie pojęć. Ale potocznie mówiąc że piwo jest warzone, ludzie właśnie zazwyczaj mają na myśli cały proces produkcyjny. W takim wypadku można feralne zdanie jedynie traktować w kategorii nie dokońca zgrabnego sformułowania. Burza w szklance wody według mnie.

    • A ja uważam, że jeśli ktoś sprzedaje takie ilości piwa i pompuje tyle pieniędzy w reklamę, to powinien też dopracować warstwę merytoryczną. Owszem, wiem, że się czepiam, ale nie lubię, gdy powtarzana bzdura staje się standardem.

    • Można uznać, że potocznie cały proces powstania piwa nazwiemy „warzeniem” i nie ma co oczekiwać od marketingowców, że w reklamie będą mówić o zacieraniu, fermentacji itd. Ale tak jak bzdurą byłoby „warzenie metodą chmielenia pięcioma odmianami chmielu” tak też bzdurą jest „warzenie metodą górnej fermentacji”. Słowem klucz jest „metoda” – to słowo nie powinno się tam pojawić.

      • Zgadzam się, że o tę nieszczęsną „metodę” się wszystko rozbija. Gdyby nie ona, nie miałbym się czego czepiać, bo poza tym reklama jest znośna.

  3. A wikipedia mówi :
    „Warzenie piwa – w znaczeniu szerszym pod tym pojęciem rozumie się ogół czynności mających na celu wytworzenie piwa jako gotowego produktu spożywczego”
    czyli warzenie=wytworzenie
    wytworzone metodą górnej fermentacji było by ok?
    pozdrawiam

    • „Wytworzony metodą górnej fermentacji” byłby OK, ale nie brzmiałby najlepiej. Może „uzyskany w procesie górnej fermentacji”?

  4. Słownik języka polskiego :
    warzyć piwo «produkować piwo»
    Skoro te słowa są tożsame to w sumie jest wszystko ok .
    Zapewniam Cię,że 99% odbiorców reklamy za warzenie,uważa cały proces produkcji piwa-i w sumie mają rację.
    Moja babcia tez warzyła czasami jedzenie a nie zawsze w piecu się paliło.
    Ale może po drugim Paulanerze się mylę 🙂

    • Ale ja nie czepiam się warzenia w odniesieniu do całego procesu. Czepiam się go tylko w odniesieniu do „metody górnej fermentacji”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *