Namysłów Białe Pszeniczne, czyli zawartość witbiera w witbierze

Namysłów Białe Pszeniczne (Browar Namysłów)

Namysłów Białe Pszeniczne, czyli obecny od niedawna na rynku witbier z Browaru Namysłów, to piwo, które podzieliło komentatorów. Jedni się nim zachwycają, inni wieszają na nim psy. Jak było w moim przypadku?

Usłyszałem o nim jakiś czas przed premierą. Zaciekawiłem się, bo choć witbier, czyli białe piwo pszeniczne w typie belgijskim (a po części i holenderskim), nie jest jakimś szczególnie odkrywczym stylem i większość tego typu trunków jest do siebie bardzo podobnych, to stanowi świetną propozycję na lato – wysokie nagazowanie, smaki i aromaty wynikające z zastosowania kolendry oraz skórki gorzkiej pomarańczy curacao oraz niewielki ekstrakt sprawiają, że jest bardzo orzeźwiający.

Niedługo później Art z Browar.biz poprosił mnie o przygotowanie krótkiego tekstu o namysłowskim witbierze. Pomyślałem, że nic prostszego, ponieważ marketing browaru nie będzie miał nic przeciwko odpowiedzi na kilka prostych pytań. Ależ byłem naiwnym łosiem1

Przygody z wyciąganiem informacji przytoczyłem już pokrótce we wpisie o reklamie namysłowskiego pilsa, nie będę się więc już powtarzał. Zainteresowanych proszę o zerknięcie do podlinkowanego tekstu.

Pomimo specyficznego podejścia Namysłowa do sztuki marketingu i udzielania informacji, wciąż miałem ochotę spróbować słynnego już piwa. Okazja nadarzyła się wkrótce i oto moje wrażenia:

 

Opakowanie: Od jakiegoś czasu namysłowskie piwa mają całkiem niezłą i dopracowaną szatę graficzną, z pewnością przygotowaną przez studio graficzne czy agencję reklamową. Na etykiety da się patrzeć bez negatywnych odczuć, na kontretykietach zwykle jest skład, poszczególne piwa mają indywidualne kapsle (nie cierpię słowa „dedykowany”, to paskudna kalka językowa z angielskiego), zdarzają się też przywieszki z dodatkowymi informacjami (tak było i tutaj).

Na etykiecie dominują złoto i kość słoniowa, co świetnie pasuje do witbierowego charakteru. Pozostałe kolory nie psują efektu. Psuje go natomiast rysunek szklanki, o której wspominałem w słynnych pytaniach do browaru, a która przeznaczona jest wprawdzie do piw pszenicznych, ale bawarskich, nie belgijskich. Drogi browarze Namysłów, witbiery serwuje się w pękatych szklaneczkach z grubego szkła, takich jak na zdjęciu otwierającym niniejszy wpis. Dobrym pomysłem jest napis „naturalnie mętne”, fatalnym natomiast „prosto z leżakowni” – pusty frazes, który nic nie wnosi. Rozśmieszyły mnie „stempel” z napisem „gwarancja świeżości piwowara” (to bardzo miłe, że w Namysłowie pracuje świeży piwowar) oraz napis „fermentowane w otwartych kadziach” (przecież na reklamie było, że „warzone”…).

Na kontretykiecie widzimy, że mamy przed sobą „piwo typu belgijskiego” – słusznie. Dowiadujemy się też, że jest „podwójnie fermentowane” – to nawet lepsze niż „podwójnie filtrowane” czy „podwójnie chmielone”. Browarze Namysłów, mam kolejną darmową poradę: zdecydowana większość piw jest podwójnie fermentowana – najpierw w trakcie fermentacji burzliwej, a następnie cichej. Niektóre są nawet fermentowane potrójnie – gdy podlegają refermentacji w butelkach. Ha, teraz macie cel: dobić do potrójnej! Poza tym poznajemy pełen skład (słód jęczmienny, słód pszeniczny, pszenica, chmiel, kolendra, skórka pomarańczy curacao – te ostatnie pogrubione; czyli wszystko to, co w witbierze znaleźć się powinno), zawartość ekstraktu (12°) i alkoholu (5%) – oba wskaźniki też w normie.

Całość zamknięta w pękatej namysłowskiej bezzwrotnej butelce firmowej.

Kolor: Żółty, solidnie opalizujący, jak najbardziej w stylu.

Piana: Niska, szybko znika do marnych resztek, a przecież trwała piana to jedna z witbierowych cech charakterystycznych.

Zapach: Bardzo słaby, czuć tylko leciutką pszeniczną słodowość. Gdzie kolendra? Gdzie pomarańcza curacao? Gdzie drożdżowe fenole? Pewnie zostały w osławionych otwartych kadziach…

Smak: Tu jest trochę lepiej. Czuć lekką treściwość, lekki kwasek i pszeniczną słodowość. Kolendra i curacao plasują się jednak na granicy wyczuwalności. Goryczki zero, a powinna być minimalna.

Podsumowanie: Browar Namysłów miał dobry pomysł z witbierem, ale cała para poszła w opakowanie, nie postarano się natomiast, by stworzyć dobre piwo. Wydaje mi się, jakby piwowar bał się nieznanych sobie przypraw i dał o wiele za mało kolendry oraz curacao, całkowicie pozbawiając piwo charakteru i sprawiając, że nie jest orzeźwiające.

Tego samego dnia miałem okazję pić Grimbergen Blanche i choć jest to piwo produkowane przez koncern, było znacznie bardziej wyraziste i miało bardzo przyjemną, silną  nutę kolendrową. Namysłów nie dorasta mu do pięt, a o konkurencji z takim Blanche de Namur w ogóle nie ma co mówić.

Browarze Namysłów, przemyśl to swoje hasło „piwo dla tych, co się znają”, bo na razie ma średnie pokrycie w rzeczywistości.

  1. To znów cytat z Radkowieckiego, jednego z moich ulubionych blogerów.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *