Co pić, panie premierze? – piwa na wiosnę

Skończyła się już astronomiczna zima. Ta rzeczywista jeszcze nie chce ustąpić, ale pora już pomyśleć o tym, jakie piwa najlepiej pić wiosną. Oto moje propozycje.

Zima to dla mnie okres, w którym najlepiej smakują piwa mniej lub bardziej ciemne i raczej ekstraktywne. Właśnie dlatego wypiłem sporo porterów (w tym odleżakowanych), koźlaków dubeltowych (te standardowe raczej kojarzą mi się z jesienią), zdarzały się też RISy.

Co natomiast pić wiosną? Nie jest jeszcze zbyt gorąco, więc wprawdzie warto zjechać trochę z ekstraktem, ale na pewno nie do poziomu letniego. Jest jednak bardziej słonecznie i nie ma co się zbyt często dołować ciemną zawartością szklanki, wolę więc w tym czasie piwa jaśniejsze. A jakie konkretnie? Część sugestii będzie oczywista, część mniej, zdarzą się też kontrowersyjne, bo w końcu to projekcja mojego gustu.

Koźlaki majowe/jasne (maibock/helles bock)

Niemcy mają ciekawy wiosenny styl, czyli koźlaki majowe. Mają one podobną zawartość ekstraktu i alkoholu, co zwykłe koźlaki, ale są od nich znacznie jaśniejsze, nie mają nut owocowych, karmelowych i orzechowych, za to są bardziej chmielone. Nie jest łatwo natknąć się na porządne piwo w tym stylu, ponieważ wiele z nich jest zbyt podobnych do zwykłych jasnych mocnych lagerów, ale warto szukać. U nas o uwarzenia maibocka pokusiły się browary restauracyjne Bierhalle Warszawa oraz lubelska Grodzka 15.

Koźlaki wiosenne (lentebok, lente bok)

Niewiele osób wie o tym, że Holandia koźlakami stoi. Holendrzy są z nich dumni, piją je tradycyjnie jesienią oraz wiosną, nawet browary koncernowe warzą sezonowe piwa w tym stylu. W odróżnieniu od niemieckich maibocków, holenderskie lenteboki są górnej fermentacji, ale już parametrami i kolorem są zbliżone. Zwykle są treściwe, słodowe, z lekkimi nutami owocowymi i z niezłą goryczką. U naszych producentów próżno ich szukać.

Blonde/blond

Jeden z najpopularniejszych stylów belgijskich. Jasne piwo górnej fermentacji, stosunkowo ekstraktywne, z niezłą goryczką i wyraźnymi nutami owocowymi pochodzącymi od belgijskich szczepów drożdży. Najpopularniejszym przedstawicielem stylu jest chyba Leffe Blonde, ale także u nas można spotkać wiele innych „blondynek”.

Bière de Mars

Niszowy styl francuski. Chodzi tu o piwa górnej fermentacji dojrzewające w czasie zimy i pite z nadejściem wiosny („mars” to po francusku „marzec”), o zawartości alkoholu 4,5-5,5%, bursztynowe, niezbyt chmielone. Warzą je również niektóre browary belgijskie (a konkretniej walońskie).

Altbier

W zasadzie lubię ten niemiecki styl zarówno wiosną, jak i jesienią. Są to piwa bursztynowe lub miedziane, mocno słodowe (choć równoważy to chmielowość), z lekkimi nutami owocowymi i orzechowymi. W Polsce warzone przez niektóre browary sieci Bierhalle oraz przez Manufakturę Piwną (według receptury Marcina Chmielarza z bloga Portery.pl).

Pale Ale, Bitter, India Pale Ale, American India Pale Ale

Potraktuję razem jasne, nieźle chmielone piwa górnej fermentacji. Jasne relatywnie, rzecz jasna, bo i tak ciemniejsze od wszechobecnych jasnych lagerów.  Owocowe nuty dobrze pasują do wiosny, podobnie jak spore nachmielenie (zwłaszcza w wersjach amerykańskich), które mogłoby być nadmierne w lecie, oraz lekka słodowa podbudowa.

Gueuze i lambic

Belgijskie kwaśne piwa fermentacji spontanicznej też doskonale komponują się według mnie z wiosennymi temperaturami. Kwaskowe nuty pobudzają do działania i orzeźwiają. Natomaist wersje owocowe (kriek, framboise itd.) lepiej zostawić na lato.

Steambier/dampfbier

„Styl” hybrydowy pomiędzy dolną a górną fermentacją, dobrze orzeźwiający dzięki leżakowaniu w niskich temperaturach, lecz przy tym cechujący się lekkimi nutami owocowymi, pochodzącymi z górnej fermentacji. Przykładem może być słynny amerykański Anchor Steam lub nasze Piwo Parowe z browaru restauracyjnego Widawa.

Zoigl, Kellerbier, Landbier

Zbliżone do siebie niszowe style wywodzące się z niemieckiej Frankonii. Nie będę tu wyjaśniał dzielących je mniej lub bardziej subtelnych różnic, bo to temat na cały osobny artykuł (być może kiedyś takowy zamieszczę). Dość powiedzieć, że to piwa rzeczywiście rzemieślnicze, produkowane w małych zakładach, ciemniejsze niż tradycyjne lagery, zazwyczaj niefiltrowane, o niskim nagazowaniu, cechujące się ziemistymi, ziarnistymi i owocowymi nutami, dobrze komponującymi się z wiosną.

Marcowe (Märzen)

Tak, tak, wszystko wiem. Nazwa „marcowe” pochodzi od tego, że piwo warzy się w marcu, aby odleżakowało przez lato i było gotowe na jesień. Co jednak pocznę na to, że bursztynowy kolor, solidna słodowość, niewielka goryczka oraz nuty owocowe i karmelowe świetnie pasują mi do wiosny? Jesienią też piję piwa w tym stylu, ale nie przeszkadza mi to cieszyć się nimi i wcześniej. Oprócz piw niemieckich, można u nas kupić marcowe z browarów sieci Bierhalle, z olsztyńskiego Kormorana, z Ciechana, a także z kilku innych browarów restauracyjnych.

Lager wiedeński/Vienna

Po moim wyznaniu dotyczącym pitych wiosną marcowych nie powinno dziwić uwzględnienie w tym zestawieniu spokrewnionych z nimi lagerów wiedeńskich. To piwa bursztynowe lub miedziane, mocno słodowe, niezbyt mocno chmielone, a więc również pasujące do wiosennych warunków. Doskonałym przykładem jest Odsiecz Wiedeńska z browaru kontraktowego Pinta, można też sięgnąć po Lwówek Wiedeński z browaru Lwówek.

 

To style, które najbardziej kojarzą mi się z wiosną, ale z pewnością można też znaleźć inne. Warto szukać i eksperymentować!

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *