Antidotum – na co?

Pszeniczne, Dunkel i Pilzner (Browar Antidotum)

We wrześniu 2012 r. na coraz ciekawszej polskiej scenie piwowarskiej zadebiutował Browar Antidotum. Jest to inicjatywa kontraktowa działająca na podobnej zasadzie, jak Pinta czy AleBrowar. Czy chwytliwy szyld browaru kontraktowego pociągnął za sobą dobre piwo?

źródło: Browar Antidotum

Już rozpoczęcie działalności owiane jest lekką mgiełką tajemnicy. Browar zorganizował premiery swoich pierwszych trzech piw (Prawdziwy Pilzner, Prawdziwy Dunkel oraz Prawdziwe Pszeniczne) w cenionych lokalach, ale nie za bardzo było wiadomo, kto za stoi za nową inicjatywą (wieść niosła tylko, że założyciele zdobywali doświadczenie w browarach restauracyjnych Grodzka w Lublinie oraz Krajcar w Żywcu) ani w jakim browarze będzie odbywać się produkcja. Pojawiła się widoczna po prawej stronie ulotka. Piwo niefiltrowane i niepasteryzowane to pewien standard (owszem, o sensowności pasteryzacji można się kłócić, ale teraz nie zamierzam rozwijać tego tematu), ale promocyjna ulotka zapowiadała również, że wszystkie piwa będą „Prawdziwe”, co sugerowało tradycyjne receptury, porządne składniki, rzetelne przygotowanie produktów. Uwagę zwracała też dopracowana szata graficzna. Strona browaru oraz fanpage na Facebooku, choć zapowiedziane na ulotce, jeszcze nie działały, co potęgowało atmosferę oczekiwania. Wreszcie autorzy nowej inicjatywy uchylili trochę rąbka tajemnicy, publikując następujące oświadczenie:

Przedstawiamy nowy browar na piwnej mapie. Od kilku lat aktywnie działamy w branży MiniBrowarów, można nawet powiedzieć że po części go tworzymy. Zdobywaliśmy doświadczenie w takich browarach jak Grodzka 15, Pivovaria, Krajcar Żywiecki Browar Rzemieślniczy, czy nie dawno otwarty Jan Olbracht Browar Staromiejski w Toruniu. We wszystkich tych browarach powstają wspaniałe piwa, ale wyłącznie na potrzeby tych browarów restauracyjnych.

 Postanowiliśmy tą jakość piwa i zarazem całą otoczkę towarzyszącą, przenieść na szerszy rynek. Tak właśnie powstał pomysł stworzenia browaru, który będzie ważył piwa z najlepszych surowców na świecie z odpowiednią dbałością o szczegóły. Od pomysłu do realizacji minęło trochę czasu ,a właśnie w tej chwili pierwsze warki leżakują w browarze, na razie nie własnym, (to wkrótce się zmieni ) a kontraktowym.

 Style piwa jakie będziemy oferować na początek to Pils, od jednego pasjonata usłyszeliśmy jakiś czas temu że w Polsce niema prawdziwego Pilsa, zmierzyliśmy się z tym wyzwaniem, a jak nam poszło musicie ocenić sami, drugim piwem to Dunkel niedoceniany gatunek w Polsce, spróbujemy to zmienić… W przyszłości pojawi się Piwo Pszeniczne, takie prawdziwe na Bawarskich drożdżach, oraz kilka gatunków których na razie nie zdradzimy

Uwagę zwracało nowatorskie podejście do stylu i interpunkcji, a także do ortografii – zwłaszcza deklaracja waŻenia piwa, ale to tylko wisienka na torcie. Podobnie niestandardowe podejście do mowy ojczystej zostało konsekwentnie zastosowane na etykietach piw, ale o tym będzie mowa przy opisach poszczególnych produktów.

Wydało się też wreszcie, gdzie będą produkowane antidotowe piwa – w małym wielkopolskim browarze Bartek. Do tej pory był on znany wyłącznie z piwa beczkowego o dobrej jakości lecz słabej dostępności, okazało się jednak, że Antidotum zainwestowało w linię butelkującą. Coraz więcej było wiadomo, pozostawało tylko czekać, aż nowe piwa trafią mi w ręce.

I trafiły. Od razu zwracały uwagę szatą graficzną – miały dość minimalistyczne etykiety z przyjemnego gładkiego papieru, dopracowane liternictwo (co jest rzadkością), niezbyt oryginalne acz starannie wykonane logo, niekrzykliwą kolorystykę. Od razu widać, że projekt nie powstał na kolanie, jak to często bywa, lecz że grafik się przyłożył. Znacznie gorzej wyglądała sprawa z zamieszczonymi nań opisami poszczególnych piw, ale nie uprzedzajmy faktów.

Antidotum Prawdziwy Pilzner

Prawdziwy Pilzner (Browar Antidotum)

Pilzner ma etykietę w kolorze kremowym, pasującą do deklarowanego stylu. Oczekiwania miałem spore, bo wprawdzie w Polsce wiele piw nazywa się Pils, Pilsner lub Pilzner, ale dosłownie kilka z nich rzeczywiście spełnia wymogi stylu.

Co o piwie mówi strona browaru?

Prawdziwy Pilzner przy warzeniu którego jako urodzeni patrioci oparliśmy się na polskich chmielach. W zamyśle piwo treściwe o ekstrakcie 12º Blg dobrze nachmielone lubelskim chmielem, takim który zostaje na języku. po pilznerze przyszedł czas na piwo ciemne, które większości konsumentów kojarzy się z karmelowym smakiem. I tu nic bardziej mylnego.

Mamy tu godne pochwały odniesienie do patriotyzmu, mamy znane już nieortodoksyjne podejście do interpunkcji oraz wielkich liter. Mamy też interesujące nawiązanie do piwa ciemnego, sugerujące, że osoba wstawiająca tekst na stronę poważnie podchodzi do swojego zadania.

Co zaś mówi tekst z etykiety?

Opalizujący ciemnozłoty trunek o ziołowo – chmielowym bukiecie i szlachetnej goryczkowej końcówce lubelskiego chmielu.

Konia z rzędem temu, kto powie mi, czym jest „końcówka lubelskiego chmielu”. Może resztkami magazynowymi? Poza tym wydawało mi się, że Lubelski to odmiana aromatyczna, a nie goryczkowa. Jak wykazała degustacja, nieszczególnie prawdziwe okazały się też słowa o „ziołowo-chmielowym bukiecie” i że piwo jest „ciemnozłote”.

Ponadto na etykiecie brak było daty przydatności do spożycia. Może długość odleżakowania oddano do decyzji kupującego?

Kolor: Złoty, równomiernie opalizujący. Dla niefiltrowanego pilsa w sam raz. I na pewno nie jest ciemnozłoty.
Piana: Z początku dość wysoka, ale szybko opada do cienkiej warstwy i słabo osadza się na ściankach.
Zapach: Silny, ale w zasadzie czuć tylko słodowość. Chmielu jak na lekarstwo, akcentów owocowo-karmelowych też brak, więc niezbyt prawdziwy to pils. Miałem szczęście i w moim egzemplarzu nie zalosowała się żadna kiszonka czy inny DMS, a które pojawiały się w recenzjach na Browar.biz.
Smak: Niezła goryczka, ale raczej drażniąca, niezbyt szlachetna. W tle lekki kwasek, a piwo jest mocno wytrawne, nie ma słodowej podbudowy i treściwości, jest płaskie i nijakie. Wysycenie dobre.

Z czym więc mamy do czynienia? Z kolejnym pseudopilsem, nijak nie przystającym do stylu, a tylko go udającym. Jest to piwo niedopracowane, mizernie chmielone, pełne wad.

Antidotum Prawdziwy Dunkel

Prawdziwy Dunkel (Browar Antidotum)

Prawdziwy Dunkel? A więc niezbyt ciemne pełne piwo w stylu frankońskim? Tak, bardzo takie lubię. Czarna etykieta sugerowała odpowiednie doznania, choć tu też zabrakło daty przydatności.

Co o piwie mówi strona browaru?

Prawdziwy Dunkel w naszym wykonaniu to wytrawne, kwaskowate piwo, które karmelowym zapachem sugeruje słodycz po to by orzeźwić konsumenta swoją wytrawnością.

To odważne, żeby browar chwalił się kwaskowatością piwa. Rozumiem, że można tak zachwalać niemieckie Berliner Weisse, albo też belgijskie lambiki, gueuze czy oud bruin, ale dunkel? Odważnie! Jest też element suspensu i nieszablonowa interpunkcja.

Co zaś mówi tekst z etykiety?

Ciemny czerwono-brązowy lager o mylącym słodkawym aromacie i zaskakująco wytrawnej nieco gorzkawej końcówce.

O, znowu tajemnicza końcówka, tym razem gorzkawa. Mamy też „mylący słodkawy aromat” (ze świecą szukać marketingowca, który o swoim produkcie powie „mylący”). Interpunkcja jak wyżej.

Kolor: Czerwonobrązowy, pasujący do dunkela w stylu frankońskim. Początkowo piwo jest klarowne, po wlaniu reszty z butelki staje się opalizujące.
Piana: Dość wysoka, beżowa. Opada do dziurawej warstwy, trochę osiada na ściankach.
Zapach: Słodkawo-karmelowo-owocowy, też trochę w stylu frankońskim. Zbyt mdły. Niestety znowu została mi oszczędzona cała gama różnych smrodków, z jakimi mieli do czynienia inni degustatorzy na Browar.biz.
Smak: Piwo zbyt wytrawne, mało treściwe (zwłaszcza jak na 13°), kwaśne, cierpkie, wręcz wytrawione. Goryczka lekka. Całość mocno nieciekawa. Wysycenie zdecydowanie za wysokie.

Czyli co? Trochę elementów stylu frankońskiego jest, ale całość znowu niedopracowana i nieudana.

Antidotum Prawdziwe Pszeniczne

Prawdziwe Pszeniczne (Browar Antidotum)

Pszeniczne w stylu bawarskim. Weizen. Piwo-ikona. Styl całkiem już nieźle znany w Polsce, większość browarów restauracyjnych poczytuje sobie za punkt honoru, aby mieć je w ofercie. Jak wypadło w wersji Antidotum? Pomarańczowa etykieta pasuje do barwy typowej dla stylu, a brak daty przydatności to zapewne wypadek przy pracy.

Co o piwie mówi strona browaru?

Kolejnym piwem nad którym pracujemy jest Prawdziwa Pszenica, aby uwarzyć to piwo pojechaliśmy po specjalne drożdże do stolicy tego piwa Bawarii. Piw nie pasteryzujemy i nie filtrujemy aby wszystkie walory smakowe zostały zachowane.

Brak pasteryzacji jak najbardziej rozumiem. Weizeny to piwa z osadem drożdżowym, żywe. Oczywisty jest też brak filtracji, inaczej nic by z owych drożdży nie zostało. Dowiadujemy się dodatkowo, że stolicą tego piwa jest Bawaria. A nie aby ojczyzną? Kolebką? Matecznikiem?

Co zaś mówi tekst z etykiety?

Naturalnie nieklarowne treściwe piwo o wyraźnej bananowo – goździkowej nucie i zbalansowanym słodko – kwaskowatym aromacie.

Tu już nie jest tak źle, jak w Pilznerze i Dunkelu. Nuta bananowo-goździkowa być powinna. Słodkość przywołuje skojarzenia z piwami aromatyzowanymi, więc bezpieczniej byłoby zastąpić ją słodkawością i wraz z kwaskowatością przenieść z aromatu do smaku, ale to już detale.

Kolor: Złoty, za mało mętny. Poza tym mętność nie jest jednolita, widać większe kawałki drożdży. Całość niezbyt estetyczna.
Piana: Średnio wysoka, średnio trwała. Szybko opada do cienkiej warstwy, nie osiada na ściankach. A przecież piana to jeden z weizenowych wyznaczników, powinna być wysoka i trwała, utrzymywać się do końca degustacji.
Zapach: Dużo goździków, sporo nut aptecznych, banany dopiero po zamieszaniu. Smrodki apteczne sugerują, że coś złego stało się z tym piwem, bo gdyby nie infekcja, być może byłoby lepiej.
Smak: Wytrawny, kwaśny, bez treści, bez słodowości, bez smaku, bez sensu… Z elementów, które być powinny, jest tu tylko trochę bananów i lekka chlebowość w posmaku, ale reszty zabrakło. Wysycenie za niskie jak na weizena.

I znowu strzał kulą w płot. Piwo z infekcją, niedopracowane, nie za dobre.

 

Jak widać, trzy premierowe piwa z Antidotum wypadły, delikatnie mówiąc, średnio. Cóż, pomyślałem sobie, że to wypadek przy pracy, że piwowarzy przy kolejnych piwach wyeliminują błędy i wypuszczą na rynek smaczniejsze wersje. Widziałem zresztą opinie, że w kolejnych warkach jest lepiej. Kiedy więc na początku stycznia dowiedziałem się, że browar wypuszcza kolejny produkt, tym razem Amber Lager, zakupiłem go w nadziei, że okaże się smaczniejszy. Ależ byłem naiwnym łosiem… 1

Antidotum Amber Lager

Amber Lager (Browar Antidotum)

Tym razem styl już mniej oczywisty. Amber Lager sugeruje bursztynowe piwo w stylu niemieckich marcowych/Oktoberfestbier, ale ekstrakt 15° jest jednak wyższy niż w ich przypadku. Spodziewałem się wiec ekstraktywnego, pełnego smaku, słodowego piwa o ciekawych nutach pochodzących z ciemnych słodów (coś już wspominałem o naiwnym łosiu…). Ponieważ nowy produkt nie jest w żadnym uznanym stylu, zrezygnowano z budzącego szacunek określenia „Prawdziwy”. Czerwona etykieta pasuje do nazwy, a poza tym, chyba w ramach zadośćuczynienia, dostałem aż dwie naklejki z datą ważności. Żeby nie było jednak zbyt różowo, etykieta jest naklejona krzywo i niestarannie, zadziera się z boku. Nie wiem też, dlaczego nazwa jest po angielsku, a poprzednie były po polsku, zwłaszcza że wcześniej deklarowano wzniosłe uczucia patriotyczne.

Co o piwie mówi strona browaru?

Niewiele mówi. Wzmianka o premierze pojawia się w sekcji „Wydarzenia”, ale, jak widać, od połowy grudnia minęło zbyt mało czasu, aby opis umieścić też w dziale „Nasze Piwa”. Trudno.

Co zaś mówi tekst z etykiety?

Niezwykły bursztynowy lager o wyraźnej słodowej nucie, treściwy, zbalansowany okraszony delikatną chmielową nutą.

Nawet nieźle. Może spełnią się moje marzenia o słodowości i treściwości i nie przeszkodzi w tym tradycyjnie nonszalanckie podejście do przecinków?

Kolor: Bursztynowo-miedziany, mocno mętny. Jest dobrze.
Piana: Początkowo jest obłędnie wysoka, co zresztą widać na zdjęciu, nalewanie trwa strasznie długo. Później opada do centymetrowej warstwy i ładnie osiada na ściankach. Tu też świetnie.

Zapach: Przede wszystkim jest za słaby, o wiele za słaby jak na 15°. Czuć bardzo wyraźny aromat gotowanych warzyw, tak zwany DMS, a poza nim niemal żadnych przyjemnych nut zapachowych, może leciutką owocowość.
Smak: Tu też nie czuć, że to 15°. Jest słodowość, ale za słaba. Za mało treściwości, zbyt wyraźny DMS. Goryczka sympatyczna, lekka. Gdyby reszta elementów była zgodna z założeniami, świetnie by je dopełniała. W posmaku lekka chlebowość i poza goryczką jest to jedyny plus. Wysycenie potężne, jak w coli…

Moje nadzieje uleciały niczym para znad browarnianego komina. Nie było słodowości i treściwości, była za to mdła zupa warzywna.

Na co jest to Antidotum?

Przykład Antidotum pokazuje, że nie wystarczy założyć browar kontraktowy i stworzyć całkiem niezłe etykiety (do których brakuje zresztą firmowych kapsli). Trzeba jeszcze – bagatelka – tworzyć dobre piwo. Jeśli jednak chodziło o antidotum na świetne piwa z pozostałych browarów kontraktowych – Pinty i AleBrowaru – to zamysł powiódł się w stu procentach. Skoro zaś ma się dopracowane etykiety, warto zadbać, aby tekst na nich nie był napisany w stylu gimnazjalisty. Jeśli browar sobie tego życzy, z przyjemnością zredaguję im te hasła. Niedrogo.

Czy kupię kolejne antidotowe piwo? Nie wiem. Czasami bawię się w sapera i degustuję różne dziwne rzeczy, ale Antidotum postarało się, abym spróbował oduczyć się takiego podejścia.

  1. Bardzo chciałbym być autorem tego hasła, ale muszę uczciwie przyznać jego autorstwo genialnemu blogerowi Radkowieckiemu.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

4 thoughts on “Antidotum – na co?

    • To z dobroci serca, żeby inni nie musieli. 🙂 I na szczęście rozłożyłem to w czasie – pils 3 listopada, dunkel 4, pszeniczne 6, a amber lager 6 stycznia. Na raz by się nie dało…

  1. Ogólnie ze wszystkim się zgadzam, ale z opisu Amber Lager …

    „Początkowo jest obłędnie wysoka, nalewanie trwa strasznie długo, co zresztą widać na zdjęciu….”

    Na zdjęciu nie widać jak długo trwa nalewanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *